Lokalni działacze Nowej Lewicy grożą zerwaniem koalicji. Chodzi o nową wiceprezydentkę
Działacze krakowskich struktur Nowej Lewicy nie zgadzają się z decyzją prezydenta Aleksandra Miszalskiego, który 16 maja na swojego czwartego zastępcę powołał Marię Klaman, przedstawicielkę tego ugrupowania z Sopotu. Grożą zerwaniem koalicji w radzie miasta, jeśli prezydent nie cofnie swojej decyzji.
Lokalni działacze Nowej Lewicy grożą zerwaniem koalicji
Czwartą wiceprezydent Miszalski przedstawił podczas briefingu w Ogrodzie Krakowianek. Jest ona ostatnim z ogłoszonych najbliższych współpracowników prezydenta miasta. 14 maja Miszalski zaprezentował trzech wiceprezydentów.
Aleksander Miszalski zaznaczył, że w związku z umową koalicyjną nowa wiceprezydentka jest przedstawicielką Nowej Lewicy, ale nie została ona uzgodniona z małopolskimi strukturami tego ugrupowania - jej frakcje nie mogły się porozumieć ws. wskazania prezydentowi akceptowanego dla wszystkich kandydata.
W Nowej Lewicy zawrzało. Chodzi o Marię Klaman
- Uważamy za ogromną zniewagę i potwarz dla mieszkańców Krakowa, którzy tak licznie oddali głosy, żeby osoba z Sopotu, niemająca żadnych związków z Krakowem, zostawała wiceprezydentem miasta - powiedział współprzewodniczy Nowej Lewicy w Małopolsce Ryszard Śmiałek podczas briefingu przedstawicieli lokalnych struktur partii. Jak dodał, nowa wiceprezydentka nie ma żadnych związków z lokalną Nową Lewicą i wywodzi się ze stowarzyszenia "TAK! dla Polski" związanego z prezydentem Sopotu Jackiem Karnowskim.
- Sytuacja jest dla nas przykra, zdumiewająca, w trosce o dobro partii i dobro jej członków będziemy rekomendowali zakończenie współpracy z Koalicją Obywatelską - zapowiedział Śmiałek. Według niego w tej sprawie w czwartek 16 maja wieczorem spotyka się rada krakowska Nowej Lewicy.
Przypomniał też, że przed wyborami samorządowymi Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica zawarły umowę koalicyjną, na mocy której jego ugrupowanie po wyborach miało wskazać jednego z zastępców prezydenta. Ponadto z listy KO przedstawiciele Nowej Lewicy wprowadzili do Rady Miasta Krakowa troje radnych, którzy utworzyli własny klub.
Śmiałek przyznał, że przed wyborami nie było żadnych ustaleń personalnych. Po wyborach wśród kandydatów z rekomendacją Nowej Lewicy zaproponowanych Miszalskiemu znalazł się najpierw on sam, a następnie wskazano pięć innych osób. Żadna z nich - zaznaczył Śmiałek - nie uzyskała akceptacji prezydenta Krakowa. - Drogi Olku, jeszcze jest czas - cofnij swoją decyzję, wróćmy do rozmów (...). Czas naprawdę jeszcze jest na to, żeby ugasić ten pożar, siąść i porozmawiać - zaapelował wiceszef Nowej Lewicy w Małopolsce.
Dodał, że nie jest w stanie ocenić, jak w obliczu konfliktu o fotel wiceprezydenta zachowają się niektórzy radni Nowej Lewicy. - Mamy świadomość, że radni mogą podjąć sami decyzję, że chcą przystąpić do Platformy, jeśli kandydatka zostanie zachowana - mówił i podkreślił, że takie zachowanie "będzie się wiązało z określonymi konsekwencjami wynikającymi ze statutu partii".
Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku
Źródło: Radio ZET/PAP
- Dodatkowe linie tramwajowe i autobusowe. Kraków przygotowuje się na dwa wydarzenia
- Maluchy w kolorach białym i czerwonym jadą do Monte Cassino. Na czele słynny rajdowiec
- Największe "cuda" Małopolski nominowane w słynnym plebiscycie. To prawdziwe perełki
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET