"Marek upadł na ziemię, odłożyłem broń". Nastolatek oskarżony o zabójstwo znajomego
W środę rozpoczął się proces 19-letniego Bartosza Ż. Zdaniem prokuratury w maju ubiegłego roku z premedytacją zastrzelił z pistoletu 44-letniego znajomego. Nastolatkowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
- W nocy z 22 na 23 maja 2024 roku we wsi koło Lubina doszło do zabójstwa 44-letniego mężczyzny
- Oskarżony w tej sprawie jest 19-latek, który twierdzi, że zastrzelił znajomego, bo ten groził mu siekierą
- Nastolatkowi grozi dożywotnie więzienie
Brunów. 19-latek oskarżony o zabójstwo znajomego
W środę przed Sądem Okręgowym w Legnicy rozpoczął się proces 19-letniego Bartosza Ż. oskarżonego o zabójstwo. Do tragicznych wydarzeń doszło w maju ubiegłego roku we wsi Brunów koło Lubina (woj. dolnośląskie). Ofiara i oskarżony mieszkali na tej samej posesji, jednak nie byli ze sobą spokrewnieni. Na pierwszą rozprawę nastolatek został doprowadzony przez policjantów z aresztu, a prokurator odczytał akt oskarżenia. - Oskarżam Bartosza Ż. o to, że działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia poprzez oddanie w kierunku głowy Marka G. dwóch strzałów pod różnym kątem z broni marki Walter, co doprowadziło do nagłej śmierci wyżej wymienionego - powiedział Jakub Błach z Prokuratury Rejonowej w Lubinie, cytowany przez TVP3 Wrocław.
Jak przekazała prokurator Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy, 44-latek miał zostać zastrzelony przez 19-latka z własnej broni, na którą nie miał pozwolenia. Policja została powiadomiona około godziny 5 nad ranem. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że Bartosz Ż. był w konflikcie z Markiem G. i zabójstwo zaplanował już wcześniej. Natomiast oskarżony nie przyznał się do tego, twierdząc, że zastrzelił znajomego, bo ten groził mu siekierą.
- Zaczął iść w moją stronę, kazałem mu jeszcze raz się uspokoić, a on dalej nie odpowiadał. Kiedy był blisko, zamachnął się na mnie, ale nie trafił. Kiedy był już naprawdę blisko - wtedy oddałem strzał. Marek upadł na ziemię, mi piszczało w uszach, więc odłożyłem broń na ziemię, byłem ogłuszony - tłumaczył 19-latek. Co prawda zawiadomił policję, jednak dopiero po kilku godzinach od zbrodni. Najpierw opowiedział o całym zdarzeniu rodzinie, która doradziła mu, by zgłosił całe zdarzenie jako wypadek. Nastolatkowi grozi dożywotnie więzienie.
Źródło: Radio ZET/TVP3 Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET