„Metro nie zapełni tej luki". Duży problem ze schronami w Warszawie
Warszawa potrzebuje ponad 600 schronów, a metro nie zapełni tej luki – wynika z raportu wrocławskiej firmy inżynierskiej HOLDFORT. – Przy obecnym poziomie finansowania wynoszącym 0,3 proc. PKB rocznie budowa systemu ochrony ludności dla całej Polski to perspektywa kilkudziesięciu lat, realistycznie 30 do 50. To jednak nie jest wyrok, tylko decyzja polityczna – mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl prezes HOLDFORT Piotr Jarosz, ekspert planowania infrastruktury ochronnej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie jest minimalne zapotrzebowanie Warszawy na schrony.
- Dlaczego istniejące metro nie jest wystarczającym systemem ochrony.
- Dlaczego problem braku schronów jest ogólnopolski.
Analizę, na podstawie której wywnioskowano, że Warszawa potrzebuje ponad 600 schronów, przeprowadzono w kwietniu 2026 roku w oparciu o dane przestrzenne granic administracyjnych miasta. Podstawowym przyjętym standardem dostępności jest maksymalna odległość 500 metrów dojścia od miejsca stałego pobytu do budowli ochronnej, wynikająca z obowiązujących przepisów. „Warszawa ma metro. Warszawa ma program «Podziemna Tarcza». Czego nie ma, to kompleksowy plan rozmieszczenia obiektów ochrony ludności i rachunku kosztów" – czytamy w raporcie.
Warszawa potrzebuje schronów. Metro nie wystarczy?
Schrony to hermetyczne budowle ochronne, zapewniające ochronę przed falą uderzeniową wybuchu i odłamkami, skażeniami chemicznymi i radiologicznymi oraz skutkami pożarów. Umożliwiają długotrwały pobyt w warunkach izolacji. HOLDFORT przeprowadził wstępną analizę zapotrzebowania stolicy na schrony i ukrycia. „Analiza pokazuje, że skala wyzwania jest znacznie większa, niż wynika z oficjalnych komunikatów ratusza, a metro, choć cenny zasób, może rozwiązać problem zaledwie w kilku procentach" – czytamy w publikacji.
Warszawa potrzebuje co najmniej 619 budowli ochronnych, jednak wyznaczona w analizie liczba obiektów to wartość minimalna. Warto również podkreślić, że miejsca doraźnego schronienia (MDS) nie spełniają tych wymagań. W grudniu 2025 roku prezydent Rafał Trzaskowski ogłosił program „Podziemna Tarcza". Metro Warszawskie ma zostać przystosowane do pełnienia funkcji schronienia dla ponad 100 tys. osób, a pustki technologiczne przy stacjach, takich jak Plac Wilsona czy Bródno mają służyć jako magazyny kryzysowe. To jednak nie wystarczy.
Schrony, mapa
„39 istniejących stacji metra pokrywa potrzeby miasta w zaledwie kilku procentach. Nawet, gdyby każda stacja spełniała normy budowli ochronnej, luka pozostałaby ogromna" – przekazano w analizie. Problem leży również w głębokości. Warszawa ma tzw. metro płytkie i jego stacje leżą zwykle od kilku do kilkunastu metrów pod ziemią. Rekord głębokości wynosi zaledwie 23 metry na stacji Nowy Świat-Uniwersytet. Dla porównania, metro moskiewskie sięga 84 metrów. Tymczasem to głębokość decyduje o ochronie przed falą uderzeniową.
Ekspert: „To kwestia kilkudziesięciu lat"
W marcu 2026 roku Warszawa wskazała 28 obiektów do modernizacji i przywrócenia funkcji ochronnych co najmniej do kategorii ukrycia. To jednak niepełna 5 proc. wobec minimalnego zapotrzebowania wynoszącego 619. Czy jest możliwość, żeby w ciągu najbliższych kilku lat uzupełnić te luki w obiektach ochronnych? – Nie i warto powiedzieć to wprost, żeby nie budować fałszywych oczekiwań. Przy obecnym poziomie finansowania wynoszącym 0,3 proc. PKB rocznie budowa systemu ochrony ludności dla całej Polski to perspektywa kilkudziesięciu lat, realistycznie 30 do 50 –mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl prezes firmy HOLDFORT Piotr Jarosz, ekspert planowania infrastruktury ochronnej.
To jednak nie jest wyrok, tylko decyzja polityczna, którą można zmienić. Jak podkreśla ekspert, gdyby Polska zdecydowała się zwiększyć nakłady na ochronę ludności tak, jak zwiększyła wydatki na wojsko po 2022 roku, to horyzont mógłby się skrócić do 15–20 lat. Singapur osiągnął swój poziom ochrony w 40 lat przy konsekwentnym finansowaniu i planowaniu. – My startujemy praktycznie od zera, ale mamy jedną przewagę, bo możemy uczyć się na cudzych błędach i od razu budować w modelu dual-use z udziałem prywatnych inwestorów w modelu PPP, który jest tańszy i szybszy niż budowa dedykowanych schronów – dodaje Piotr Jarosz.
Jeśli chodzi o powstawanie nowych schronów, są trzy główne wyzwania. – Pierwsze to lokalizacja: w gęsto zabudowanym mieście znalezienie miejsca na setki obiektów jest samo w sobie ogromnym wyzwaniem planistycznym. Drugie to koszt budowy: schron to nie jest zwykły budynek, to konstrukcja odporna na falę uderzeniową, z hermetyczną obudową i drzwiami, filtrowentylacją i autonomicznymi instalacjami. Koszt jednostkowy jest wielokrotnie wyższy niż standardowego budynku użyteczności publicznej – wyjaśnia Jarosz. Trzecie to utrzymanie: schron, który nie jest używany na co dzień, generuje koszty bez przychodów.
Problem jest ogólnopolski, a nie warszawski
Okazuje się, że, jeśli chodzi o obiekty ochronne, Warszawa wypada relatywnie nieźle na tle innych polskich miast. – Po pierwsze, jako stolica i największe miasto PRL-u Warszawa odziedziczyła największą sieć schronów postkomunistycznych w Polsce. W marcu miasto wskazało właśnie 28 takich obiektów do przywrócenia funkcji ochronnych co najmniej do kategorii ukrycia. To konkretny krok, którego Wrocław, Kraków czy Poznań jeszcze nie wykonały w takiej skali – zaznacza ekspert planowania infrastruktury ochronnej. Po drugie, Warszawa ma metro, które choć nie jest budowlą ochronną, ale stanowi pewien potencjał do adaptacji.
– Jednak we wszystkich dużych polskich miastach sytuacja jest podobnie zła. Brakuje kompleksowych planów i systemowego podejścia. NIK w raporcie z 2024 roku wykazał, że w sześciu z 32 skontrolowanych gmin nie było ani jednego miejsca schronienia. Problem jest ogólnopolski, a nie warszawski – podsumowuje Piotr Jarosz. Czy warszawski Ratusz weźmie pod uwagę rekomendacje wskazane w raporcie?
– Urząd Miasta Stołecznego Warszawy wsłuchuje się we wszystkie informacje, sugestie, propozycje, które zmierzają do poprawy bezpieczeństwa mieszkańców. Czerpiemy również wskazówki i doświadczenia od naszych zagranicznych partnerów, np. z Finlandii, która ma jedną z najgęstszych sieci schronów na świecie, a jednak również dostrzega niedoskonałości własnego systemu – zaznacza w rozmowie z RadioZET.pl Marzena Gawkowska, rzeczniczka prasowa Urzędu m.st. Warszawy. – Zapoznaliśmy się z przytoczoną analizą. Doskonale zdajemy sobie, w którym miejscu jesteśmy i jak wiele jeszcze pracy przed nami, by zapewnić schronienie dla jak największej liczby osób przebywających na terenie Warszawy – dodaje.
Miasto: „Prowadzimy szereg innych działań"
Jak podkreśla rzeczniczka prasowa Ratusza, raport wskazuje, że ogłoszony przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego program „Podziemna Tarcza” jest dobrym kierunkiem, ale nie jedynym. – Równolegle prowadzimy szereg innych działań mających na celu przygotowanie budowli ochronnych czy miejsc doraźnego schronienia. Fakt, że w Warszawie jest metro to duża wartość z punktu widzenia bezpieczeństwa i skrajną nieodpowiedzialnością byłoby zaniechanie przystosowania go do wykorzystania dla ochrony ludności, bez względu na jego głębokość – twierdzi Marzena Gawkowska.
Proces dostosowywania obiektów do wymagań budowli ochronnych czy miejsc doraźnego schronienia jest procesem długotrwałym, wymagającym dużych nakładów finansowych i zaangażowania wszystkich podmiotów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. – Proces ten już się rozpoczął i jesteśmy zdeterminowani, by go przeprowadzić – podsumowuje Gawkowska.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET