Ministerstwo Zdrowia reaguje na kryzys w klinice w Zabrzu. Rodzice nie są zadowoleni

3 min. czytania
24.07.2026 13:13
Obserwuj nas na Google

Prawie miesiąc po uruchomieniu nowego centrum w Zabrzu konflikt wokół leczenia dzieci z nowotworami nie gaśnie. Ministerstwo Zdrowia deklaruje, że obserwuje sytuację, ale rodzice pacjentów nie kryją rozczarowania i domagają się przywrócenia oddziału do Katowic.

Szpital
fot. gov.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie problemy wystąpiły w klinice w Zabrzu od 1 lipca.
  • Dlaczego lekarze specjaliści wypowiedzieli umowy o pracę.
  • Co planuje Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na sytuację w klinice.
  • Jakie oczekiwania mają rodzice pacjentów wobec ministerstwa.

Chaos w klinice w Zabrzu. Resort zdrowia zabiera głos

Wracamy do trudnej sytuacji w Śląskim Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej przy klinice w Zabrzu, gdzie od początku lipca panuje prawdziwy chaos. Placówka zaczęła działalność 1 lipca i powstała po połączeniu oddziałów z Zabrza i Katowic. Tego samego dnia sześcioosobowy zespół lekarzy - specjalistów z zakresu guzów mózgu - wypowiedział umowy o pracę, argumentując, że nowe centrum nie gwarantuje bezpieczeństwa pacjentów i nie jest odpowiednio przygotowane. 

W czwartek głos w sprawie zabrało Ministerstwo Zdrowia. Wiceszefowa resortu Katarzyna Kacperczyk powiedziała w rozmowie z PAP, że sprawa jest monitorowana. - Jesteśmy w kontakcie z dyrekcją szpitala, ale też przede wszystkim z panem rektorem, ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym. Mamy nadzieję, że uda się wypracować takie rozwiązania, żeby na tej sytuacji nie cierpieli pacjenci - stwierdziła. 

Nie zadeklarowała jednocześnie działań w kierunku przywrócenia oddziału onkologii dziecięcej do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach - tego domagają się lekarze i część rodziców. - Zostawiamy to w rękach dyrekcji szpitala. Minister nie jest dyrektorem szpitala. Polegamy na dyrekcji, rektorze i przedstawicielach Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Jesteśmy zapewniani, że jak najszybciej sytuacja zostanie rozwiązana i dobre rozwiązanie zostanie wprowadzone - powiedziała. Dodała, że resort nie wyznaczył władzom uczelni ani szpitala terminu na rozwiązanie problemu.

Rodzice mówią wprost: Ministerstwo nie słucha naszych wypowiedzi

Jak stanowisko Ministerstwa Zdrowia oceniają rodzice chorych dzieci? - Resort nie zna jeszcze naszego stanowiska. Nie słucha i nie czyta naszych wypowiedzi w prasie. W tej chwili mamy umówione spotkanie w Departamencie Lecznictwa i mam nadzieję, że to zmieni ocenę pani minister, bo ta opiera się tylko na zdaniu pana dyrektora szpitala i Śląskiego Uniwersytetu Medycznego - mówi Monika Kalinik, mama jednego z pacjentów. 

Redakcja poleca

Ocenia, że wypowiedź ministry opiera się wyłącznie na stanowisku jednej stron. - Nie odnosi się do wszystkich kwestii, które my podnosimy. Mamy nadzieję, że to się zmieni [...] Podstawowa kwestia, którą my podnosimy, to dostęp do specjalistów, neurochirurgów, kardiologów, laryngologów w Zabrzu nie może być zapewniony. Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka to jest jedyne miejsce, gdzie dzieci z guzami ośrodkowego układu nerwowego mogą być bezpiecznie leczone - dodaje. 

„Oczekujemy jednej rzeczy"

Spotkanie w Departamencie Lecznictwa ma się odbyć w przyszłym tygodniu. - Mam nadzieję, że resort obiektywnie przyjrzy się sytuacji i podejmie jakieś zdecydowane kroki, które pozwolą rozwiązać problem w racjonalny sposób. Bo dzieciaki już prawie miesiąc są bez opieki specjalisty i są odsyłane na leczenie setki kilometrów od domu - mówi Monika Kalik. 

- Od ministerstwa oczekujemy jednej rzeczy, przywrócenia oddziału onkologii w GCZD przynajmniej dla leczenia guzów ośrodkowego układu nerwowego, bo innego wyjścia nie ma. Nie ma na Śląsku innego ośrodka, który byłby w stanie bezpiecznie zaopiekować się dziećmi z tym schorzeniem - twierdzi. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET