"My tutaj wegetujemy". Sprzedawcy mówią o nierównej konkurencji przed 1 listopada
Dni poprzedzające Uroczystość Wszystkich Świętych to okres największego utargu dla przedsiębiorców prowadzących stoiska ze zniczami i kwiatami. Z roku na rok duże markety stają się jednak coraz poważniejszą konkurencją dla lokalnych sprzedawców. Portal RadioZET.pl sprawdził, jak wygląda sytuacja na jednym ze szczecińskich cmentarzy.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
Markety przejmują rynek przed 1 listopada
Wielkimi krokami zbliża się Uroczystość Wszystkich Świętych. 1 listopada całe rodziny zjadą się na groby swoich bliskich, aby uczcić ich pamięć. Jeszcze do niedawna najpopularniejszymi miejscami, w których można było nabyć znicze i kwiaty przed 1 listopada, były stoiska przy cmentarzach. W ostatnich latach jednak mocno się to zmieniło, a duże markety przejęły dużą część rynku. Wszystko przez niskie ceny i promocje, które nie dają szans na konkurencję ze strony mniejszych przedsiębiorców.
Potwierdza to nasza rozmówczyni pani Elżbieta, która prowadzi niewielki kiosk z wiązankami i zniczami przy cmentarzu w szczecińskim Dąbiu. - Sprzedaż idzie bardzo słabo, ogólnie cały rok jest do niczego. Jest bardzo mało klientów. Wszystko zostało przejęte przez markety. One mają takie upusty i zniżki, że my tutaj wegetujemy - mówi portalowi RadioZET.pl właścicielka kiosku. Najtańsze znicze u pani Elżbiety zaczynają się od około 4 zł. To podobna cena jak w Biedronce czy Lidlu. Różne promocje i oferty specjalne dostępne w marketach sprawiają jednak, że ceny w zestawie potrafią być o wiele niższe.
Do góry poszły również ceny wynajmu stanowisko przy cmentarzu. Pani Elżbieta obawia się, że w tym roku koszty prowadzenia biznesu mogą okazać się wyższe od utargu. - Ten rok był bardzo mizerny, takiego jeszcze nie było, od kiedy tutaj pracuję. Nie wiem, czy wyjdę na zero. Każdy, kto podjeżdża, ma znicze z marketów - tłumaczy kobieta i dodaje, że obniżka cen nie jest możliwa. - Jeżeli cokolwiek byśmy obniżyli, to byśmy nie mieli racji bytu - mówi wprost.
Co najlepiej sprzedaje się przy cmentarzach?
W lepszej sytuacji jest pani Krystyna Kornatowska, właścicielka salonu pogrzebowego Orion przy tym samym cmentarzu w Szczecinie. W rozmowie z portalem RadioZET.pl kobieta tłumaczy, że największym zainteresowaniem cieszą się kwiaty, przede wszystkim chryzantemy. - Jest duże zainteresowanie. Ludzie przychodzą, oglądają kwiaty i znicze. W ubiegły weekend była ładna pogoda i ludzie już nabywali chryzantemy - mówi pani Krystyna. Ceny chryzantem w sklepie przy salonie pogrzebowym wahają się od 22 do 50 zł. Z kolei znicze to wydatek od 3,5 zł do nawet 130 zł. Właścicielka salonu dodaje jednak, że ceny hurtowe zniczy w tym sezonie znacznie podrożały.
Pani Krystyna mówi, że ten rok jest dla niej bardziej udany od poprzednich. Według niej markety rzeczywiście mają coraz większy wpływ na rynek, ale jej biznes na tym nie ucierpiał. - Na razie jeszcze tego nie odczuliśmy, ale niektórzy mówią, że jest bardzo drogo i kierują się do marketów - tłumaczy rozmówczyni portalu RadioZET.pl.
Dołącz do grupy "Szczecin, Pomorze Zachodnie. Informacje i wydarzenia"
Źródło: Radio ZET