"Myślałem, że to już koniec". Poseł KO opowiedział o swoim wypadku
Piotr Kandyba, poseł PO opowiedział w mediach o swoim wypadku. - Przebiegło mi przez myśl, że to już koniec - powiedział. Do groźnego zdarzenia doszło w Święto Niepodległości. - Jestem trochę porozbijany, ale po tomografii komputerowej wiem już, że nie żadnych wewnętrznych obrażeń - zapewnił polityk.
Poseł KO miał wypadek. "Myślałem, że to już koniec"
Poseł Koalicji Obywatelskiej Piotr Kandyba miał groźny wypadek. Cała sytuacja rozegrała się w Piasecznie w Święto Niepodległości. Z relacji w mediach dowiadujemy się, że polityk dojeżdżał do skrzyżowania, na którym miał pierwszeństwo. W tym samym momencie z drogi podporządkowanej wyjechała taksówka. - Jak próbowałem hamować, żeby nie uderzyć, to przebiegło mi przez myśl, że to już koniec. Do tej pory pamiętam ten moment - relacjonuje Piotr Kandyba w rozmowie z "Super Expressem".
"Kochani, 11 listopada zapamiętam na zawsze - to mój pierwszy tak poważny wypadek i emocje z nim związane. Ani mnie, ani sprawcy nic poważnego się nie stało, samochód, rzecz nabyta, a ja teraz mogę tylko wyrazić wielką wdzięczność służbom [...] Jutro miałem mieć dzień pełen spotkań, ale jeszcze nie wiem, jak się będę czuł, gdy zejdzie ze mnie adrenalina i emocje, więc wybaczcie, jeżeli przez jakiś czas będzie mnie tu mniej" - napisał po wypadku w mediach społecznościowych.
Wypadek Piotra Kandyby. "Jestem po tomografii komputerowej"
Tabloid dodaje, że samochód, którym jechał polityk nadaje się tylko do kasacji. - Jestem trochę porozbijany, ale po tomografii komputerowej wiem już, że nie żadnych wewnętrznych obrażeń. Odczuwam tylko ból w klatce piersiowej, dlatego że przywaliłem porządnie w kierownicę - powiedział.
Piotr Kandyba opisywał, że służby szybko pojawiły się na miejscu. Początkowo jednak pomocy udzielił mu inny kierowca. - Jako pierwszy był przy mnie druh z OSP Wojciechowice Przemysław Pakowski. Stał w korku samochodów spowodowanego wypadkiem. Poczułem się bezpiecznie. Będę chciał się z nim spotkać i osobiście podziękować za pomoc. Dziękuję też wszystkim służbom i ludziom, którzy byli przy mnie. Wielu z nich to moi znajomi z różnych akcji pomocowych i wydarzeń. Pamiętam jak niektórzy jak mnie zobaczyli to nie mogli uwierzyć, że to ja - mówił.
Źródło: Radio ZET/"Super Express"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET