Nauczyciele nie ustąpią. "Mamy dość". ZNP odpowiada Czarnkowi ws. 1 września
Przemysław Czarnek uważa, że ZNP "nie rozumie rzeczywistości", bo organizuje pikietę w czasie rekordowej subwencji oświatowej, zwiększonej o 25 mld zł. - Magia wielkich liczb nie przemawia do młodych ludzi, którzy nie chcą pracować w oświacie z powodów finansowych - odpowiada rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis. I tłumaczy portalowi RadioZET.pl, że nauczyciele mają dość "złych reform i ich skutków", dlatego 1 września wyrażą swój sprzeciw przed ministerstwem.
Przemysław Czarnek chwalił się w TVP Info, że rząd PiS podniósł pensje średnio o 76 proc. dla wstępujących do zawodu najmłodszych nauczycieli i średnio o blisko 50 proc. dla najlepiej zarabiających nauczycieli. Mówił też o rekordowej subwencji oświatowej, na którą przeznaczono 25 mld zł więcej oraz o dodatkowych 12 mld zł dla samorządów na inwestycje. - Pieniędzy jest tyle, że nigdy ich oświata tyle nie widziała - stwierdza.
Pytany o zapowiadaną pikietę Związku Nauczycielstwa Polskiego, Czarnek przekonuje, że “chętnie przyjmiemy państwa z ZNP 1 września, żeby pokazać im rzeczywistość, bo jakby jej nie rozumieli”. Zapytaliśmy więc ZNP, jak dane przytaczane przez szefa resortu edukacji mają się do rzeczywistości polskich szkół. - Magia wielkich liczb nie przemawia do młodych ludzi, którzy nie chcą pracować w oświacie z powodów finansowych. Pensja początkującego nauczyciela wynosi 3690 zł brutto i jest tylko o 90 zł wyższa niż płaca minimalna. Taka jest rzeczywistość - odpowiada portalowi RadioZET.pl rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis.
ZNP do Czarnka: braki kadrowe w szkołach, jakich dotąd nie było
Jak dodaje, z pracy odchodzą też doświadczeni nauczyciele, bo rynek oferuje im lepsze zarobki, stąd braki kadrowe, jakich dotychczas nie było w polskiej oświacie. - Dlatego 1 września ZNP organizuje pikietę protestacyjną przed ministerstwem edukacji. Wezmą w niej udział także rodzice i edukacyjne organizacje pozarządowe - przypomina.
Według ZNP minister edukacji i nauki nie dostrzega palących problemów, z którymi zmagają się nauczyciele. Podczas pikiety związkowcy i rodzice chcą zwrócić uwagę MEiN na to, że “w czasie rekordowo wysokiej inflacji pensje w oświacie są rekordowo niskie”. - 3690 zł brutto dla początkującego nauczyciela. Państwo nie ceni nauczycieli - uważa Magdalena Kaszulanis.
Rzeczniczka ZNP podkreśla, że wciąż pogarszają się warunki nauki i pracy w oświacie, brakuje nauczycieli, a będzie jeszcze gorzej, bo starzeje się obecna kadra. - Mamy dość złych reform i ich skutków. Zależy nam na naszych uczniach i uczennicach i wiemy, że edukacja jest najważniejsza, bo dzięki niej zmienia się świat - tłumaczy nasza rozmówczyni.
Nauczyciele zrzeszeni w ZNP krytykują rządzących nie tylko za to, że edukacja w Polsce jest niedofinansowana. - Chcemy edukacji ukierunkowanej na kluczowe kompetencje, a nie szczegółowe wiadomości, edukacji opartej na autonomii i samodzielności szkół, a nie centralnie sterowanej, edukacji równych szans - zaznacza Kaszulanis.
Chcemy edukacji na miarę XXI, a nie XIX wieku, z odchudzoną podstawą programową, 20-osobowymi klasami i wsparciem specjalistów
Rzeczniczka ZNP przypomina również, że od 30 marca w Sejmie leży projekt, będący inicjatywą ZNP i złożony przez wszystkie kluby opozycyjne, dotyczący wzrostu wynagrodzeń nauczycieli o 20 proc. od 1 lipca 2023 roku. Marszałek Elżbieta Witek umieściła go w sejmowej zamrażarce - do dziś nie nadała mu numeru druku.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET