`

"Aborcjomaty" powstaną w Polsce? Ministra zdrowia komentuje

2 min. czytania
11.09.2024 08:06
Obserwuj nas na Google

Ministra Zdrowia Izabela Leszczyna pytana o kwestię "aborcjomatów" oceniła, że "nie spodziewa się, by takowe powstały". Polityczka wyjaśniła też przyczyny odwołania krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa Krzysztofa Czajkowskiego.

Izabela Leszczyna
fot. Pawel Wodzynski/East News

"Aborcjomaty" w Polsce? Izabela Leszczyna zabrała głos

Ministra Zdrowia Izabela Leszczyna w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" poruszyła temat aborcji. Polityczka była pytana o wytyczne dotyczące przerywania ciąży i wątpliwości  "względem zaświadczeń od psychiatry o wskazaniach do aborcji". - Nie spodziewam się, że powstaną jakieś "aborcjomaty". Tym bardziej, że niedługo znikną receptomaty - odpowiedziała.

W ostatnim czasie w mediach pojawiły się obawy o powstanie "aborcjomatów" - czyli usługi, która umożliwiłaby otrzymanie zaświadczenia m.in. od psychiatry, które mogłoby uprawniać do dokonania aborcji, za pośrednictwem teleporady. Miałoby to działać na zasadzie podobnej jak popularny "receptomat".

Nawiązując do tego tematu Leszczyna zapowiedziała, że podczas spotkania z konsultantem krajowym ds. psychiatrii Piotrem Gałeckim zwróci się z prośbą, żeby wspólnie z konsultantami wojewódzkimi i ekspertami tej dziedziny medycyny dookreśli, w jakich sytuacjach orzeczenie od psychiatry może być podstawą do terminacji ciąży, jeżeli lekarze potrzebują dodatkowych informacji, aby czuli się bezpiecznie, że postępują zgodnie z prawem.

Odwołanie krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa Krzysztofa Czajkowskiego

Ministra podała też przyczyny odwołania krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa Krzysztofa Czajkowskiego.- Zaczęło się od wytycznych dotyczących aborcji. [...] Materiał, jaki dostałam, de facto wprowadzał zasady, których nie ma w przepisach ustawy. Wynikało z niego pośrednio np., że aby podjąć decyzję o przerwaniu ciąży, celowe jest konsylium lekarskie - powiedziała. 

Redakcja poleca

- Takiego przepisu nie ma w ustawie z 1993 r. o planowaniu rodziny. Obiecaliśmy przestrzegać praw kobiet, a przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo kobiety, której zdrowie lub życie są zagrożone, a wytyczne tego nie ułatwiały - dodała Izabela Leszczyna.

Kolejna przyczyna dotyczyła tzw. pigułki dzień po - poinformowała Leszczyna. - Mimo że znakomita większość ekspertów - ginekologów-położników, neonatologów, perinatologów - wypowiadała się pozytywnie o wprowadzeniu ustawy o antykoncepcji awaryjnej, pan konsultant w żaden sposób mnie w tym procesie nie wsparł" - wyjaśniła. "Jednak kroplą, która przelała czarę, była sugestia prof. Czajkowskiego, by liczbę porodów, jakie w ramach specjalizacji musi odebrać przyszły ginekolog-położnik, zmniejszyć ze 100 do 50. Dla mnie to był sygnał, że pan konsultant nie stawia na pierwszym miejscu bezpieczeństwa kobiet i dzieci - podkreśliła.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET