Kontrowersyjne zmiany w szkołach? "Działanie absolutnie na szkodę uczniów"
Były minister edukacji Przemysław Czarnek krytycznie ocenia działania swojej następczyni Barbary Nowackiej. Chodzi m.in. o nową listę lektur i pomysł likwidacji ocen zachowania. Jak mówi w Radiu ZET, przeprowadzane zmiany w szkołach "działają na szkodę uczniów".
Likwidacja oceny zachowania? Przemysław Czarnek mówi "nie"
Minister edukacji Barbara Nowacka mówiła w programie "Gość Radia ZET", że należy zastanowić się, w jaki sposób oceniać zachowanie uczniów. – Ocena z zachowania jest bardzo dyskusyjna, bo jest kompletnie niemierzalna. Mogłoby to być znacznie bardziej opisowe – tłumaczyła, dodając: – Bardzo szczegółowe działania zostawiam na razie ekspertom, którzy przeprowadzają badania. Z sondażu IBRiS dla Radia ZET wynika, że ponad 60 proc. Polaków negatywnie ocenia pomysł szefowej MEN. Popiera go co trzeci ankietowany.
Wśród przeciwników likwidacji ocen zachowania jest także były minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. – Wychowanie, a zatem ocena z zachowania jest pochodną, jest jedną z funkcji szkoły. Nieocenianie zachowania uczniów jest pozbawieniem szkoły możliwości egzekwowania dobrego zachowania się. Przecież nie postawi pani z matematyki oceny niedostatecznej tylko dlatego, że uczeń przeklina na lekcji albo notorycznie się spóźnia. Stawia się za wiedzę. Ocena z zachowania jest za jego ogólne zachowanie – podkreśla w Radiu ZET.
Zdaniem Czarnka "chcemy wychowywać przyzwoitych ludzi, Polaków dobrze służących ojczyźnie i społeczeństwu, dlatego ocena z zachowania jest potrzebna". – Ciekawe, jaką ocenę miała z zachowania pani Nowacka. Ja nigdy nie miałem z tym problemów. Zawsze byłem wzorowy. Grzeczny, ułożony. Pyskaty? Byłem, ale powstrzymywałem swoją pyskowatość ze względu na groźby gorszej oceny z zachowania – wspomina były minister. Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, czy nie bił się z kolegami, przyznaje: – Biłem się, ale tak, żeby nauczyciele nie widzieli.
Nowa lista lektur. "Szkoła potrzebuje spokoju, a nie awantury"
Czarnek pytany o nowy kanon lektur, nawiązuje do wypowiedzi Barbary Nowackiej z Polsat News. – Pani minister mówi, że przed nią podpisanie rozporządzenia, które na pewno wywoła awanturę, a jeśli minister edukacji narodowej wychodzi z założenia, że musi wywołać awanturę, to jest to bzdura – zaznacza. – Ja nie usuwałem nic z kanonu lektur. Dodawałem do lektur uzupełniających pozycje, z których wydawało mi się, że nauczyciele mogą skorzystać. Ale to było to wyboru nauczycieli – mówi.
Jak dodaje, "szkoła potrzebuje spokoju, a nie awantury". – Usuwanie na siłę lektur, szatkowanie ich, serwowanie kawałkami po to, by wywołać awanturę po pół roku rządzenia. Ten minister edukacji narodowej nie rozumie tego, czego potrzebuje szkoła. [...] Podawanie w kawałkach literatury, która oddaje polską kulturę, tradycję, zwyczaje, czyli jest kwintesencją czegoś, co nazywamy polskość, jest absurdem. Działanie absolutnie na szkodę uczniów – podsumowuje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET