Kuriozalna akcja poszukiwawcza w Łebie. Wydano specjalny komunikat
Do niecodziennego zdarzenia doszło nad morzem w Łebie. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa oraz ratownicy wodni musieli zamknąć kąpielisko, aby znaleźć plażowiczów, którzy zostawili swoje rzeczy i rozpłynęli się w powietrzu. Po wszystkim wydano specjalny komunikat.
Łeba. Zostawili rzeczy na piasku i zniknęli
Plażowicze wypoczywający w sobotę w okolicach wejścia nr 11 na plaży w Łebie, zwrócili uwagę na pozostawione na piasku rzeczy i ubrania. Ich właścicieli nie było od dłuższego czasu nigdzie widać, dlatego sytuację zgłoszono ratownikom.
Rozpoczęły się poszukiwania. Do akcji, oprócz ratowników WOPD i policji, włączyła się Brzegowa Stacja Ratownicza w Łebie Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Na wodzie zadysponowano łódź R10, a na lądzie Land Rovera.
Apel i komunikat służb
Poszukiwania trwały kilka godzin. Jak wyjaśnił w mediach społecznościowych Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, w tym czasie konieczne było zamknięcie kąpieliska i wywieszenie czerwonej flagi. "To nie podoba się turystom i nam w sumie też" - napisał.
W końcu właściciele pozostawionych na plaży rzeczy odnaleźli się sami. Okazało się, że poszli na zakupy do oddalonego o 3 kilometry sklepu. Po zdarzeniu w mediach społecznościowych wydano specjalny komunikat. - Apelujemy do wszystkich plażowiczów: nie pozostawiajcie swoich ubrań i rzeczy na plaży, aby nie powodować niepotrzebnego alarmu i akcji ratowniczych. Dbajmy o wspólne bezpieczeństwo! - piszą ratownicy z SAR BSR Łeba.
Źródło: Radio ZET/Służba SAR - BSR Łeba
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET