Nielegalnych konstrukcji jest dwa razy więcej niż legalnych. "Trudno ustalić właściciela"

3 min. czytania
04.11.2025 13:35
Obserwuj nas na Google

Aż 1800 pomostów na jeziorach w regionie Dolnej Wisły funkcjonuje nielegalnie, co stanowi dwukrotnie więcej niż liczba konstrukcji posiadających wymagane pozwolenia. To zaskakujący wynik kontroli Wód Polskich, przeprowadzonych na 184 najbardziej uczęszczanych akwenach. Jak informuje Bogusław Pinkiewicz z Wód Polskich, w związku z masowym łamaniem przepisów ruszyła akcja wysyłania "zaproszeń do legalizacji".

Kontrole pomostów
fot. Facebook/Wody Polskie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile nielegalnych pomostów wykryto na polskich jeziorach.
  • Jakie trudności napotykają Wody Polskie w ustaleniu właścicieli pomostów.
  • Jak przebiega procedura uzyskania pozwolenia na legalizację pomostu.
  • Jakie są koszty związane z legalizacją i dzierżawą gruntów pod pomosty.

Prawie 2 tys. nielegalnych pomostów na polskich jeziorach

Poznaliśmy zaskakujące wyniki kontroli przeprowadzonych przez Wody Polskie na niemal 200 jeziorac h w regionie Dolnej Wisły. Okazuje się, że większość stojących tam pomostów jest zwyczajnie nielegalna. - Dokonaliśmy przeglądu pomostów i ich legalności na 184 jeziorach. W sumie jezior w naszej administracji mamy ponad 700. Skupiliśmy się na tych najbardziej uczęszczanych. Efekt jest taki, że około 1800 pomostów nie jest ujętych w żadnej ewidencji i nie są opłacane - mówi Radiu ZET Bogusław Pinkiewicz z Wód Polskich.

Co ciekawe Wody Polskie wiedzą o około 900 legalnych pomostach. Wychodzi więc na to, że konstrukcji nielegalnych jest dwa razy więcej, niż tych postawionych zgodnie z prawem. - Najczęściej wygląda to tak, że ktoś nie zadbał o legalizację. Są też konstrukcje sprzed 1975 roku, kiedy te przepisy nie obowiązywały - dodaje Bogusław Pinkiewicz. 

Trudno ustalić właścicieli pomostów

Problem w tym, że nie zawsze można w łatwy i szybki sposób ustalić właściciela takiego pomostu. Mimo to Wody Polskie wysłały już "zaproszenia do legalizacji". - Zgłosiło się do nas około 500 osób, które złożyły odpowiednie dokumenty i 75 z nich otrzymało już wymagane pozwolenia. Reszta postępowań jest w toku - mówi Pinkiewicz. 

Redakcja poleca

Procedura niezbędna do otrzymania pozwoleń nie jest skomplikowana. W przypadku małych pomostów - do 25 metrów - wystarczy zgłoszenie o pozwolenie wodno-prawne.  Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie wpłynie żaden protest, możemy budować - wyjaśnia Pinkiewicz. Dodaje, że przy większych konstrukcjach trzeba się ubiegać o pozwolenia, co wymaga szerszej procedury. 

Trzeba się liczyć z kosztami

Nie może się jednak bez opłat. Po zbudowaniu pomostu należy podpisać umowę na dzierżawę gruntów, bo te należą do Skarbu Państwa - mówimy tu o koszcie około 5 zł za metr kwadratowy zajętego terenu. - Po zawarciu odpowiedniej umowy taki pomost staje się legalny i nie mamy do niego żadnych uwag - mówi Pinkiewicz. Jeśli właściciel pomostu stara się o jego legalizację, będzie musiał ponieść jej koszty - około 6 tys. złotych - oraz zapłacić za dzierżawę gruntu, również wstecz.

- Zdarza się, że wnioskodawca stwierdza, że bardziej opłaca mu się rozebrać pomost. Takich przypadków po kontroli było około 20. To na pewno będzie się powtarzać - stwierdza w rozmowie z Radiem ZET przedstawiciel Wód Polskich. Są też pomosty zbudowane w miejscach, w których nie powinno ich być - w takich przypadkach konstrukcje kierowane są do rozbiórki, a tą zajmie się najpewniej nadzór budowlany. - Liczymy jednak, że jak najwięcej pomostów uda się zalegalizować - mówi Pinkiewicz.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET