Niemcy oburzeni ogromną inwestycją nad Bałtykiem. "Mała siostra Dubaju"
Nie ustają niepokoje niemieckiej branży turystycznej wobec doniesień o rychłym terminie otwarcia hotelu Gołębiewski w Pobierowie. Dziennik "Süddeutsche Zeitung" ironicznie nazywa inwestycję "małą siostrą Dubaju" i "otyłym statkiem wycieczkowym".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są obawy niemieckiej branży turystycznej dotyczące hotelu Gołębiewski.
- Dlaczego niemiecka prasa krytykuje inwestycję w Pobierowie.
- Co stanowi ekologiczne wyzwanie dla hotelu Gołębiewski.
Niemieckie media o hotelu Gołębiewski - "megalomański"
Trwa burzliwa dyskusja wokół otwarcia hotelu Gołębiewski w Pobierowie. Nowy obiekt będzie mógł pomieścić 3000 gości - najwięcej w całym kraju. Wielka inwestycja miała zostać uruchomiona już kilka lat temu, ale dopiero teraz udało się załatwić wszystkie formalności. Media coraz częściej informują o zbliżającej się dacie otwarcia hotelu, który czeka jedynie na decyzję środowiskową. Na to z niepokojem reaguje niemiecka branża turystyczna. Eksperci ostrzegają, że inwestycja " niszczy turystykę, jaką znamy".
Teraz w Niemczech znowu zrobiło się głośno o hotelu Gołębiewski. Dziennikarze gazety "Süddeutsche Zeitung" opisali inwestycję, nie przebierając przy tym w słowach. "W miejscu, gdzie obecnie mieszka 1000 osób, budynek przypominający otyły, uwięziony na mieliźnie statek wycieczkowy na krępym planie w kształcie litery Y wkrótce zaoferuje zakwaterowanie dla 3000 gości" - czytamy w dzienniku.
Niepokój niemieckiej prasy wzbudza przede wszystkim bliskość do granicy. Tak duży projekt może negatywnie wpłynąć na mniejsze, rodzinne biznesy. "Luksusowy projekt, położony zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Niemcami, jest tytaniczny. Megalomański. Kolosalny. Absurdalny" - wylicza kolejne przymiotniki opisujące hotel gazeta.
Czy inwestycja nad Bałtykiem zagrozi przyrodzie?
"Süddeutsche Zeitung" zwraca również uwagę na aspekt ekologiczny inwestycji. "Ciekawie będzie zobaczyć, jak hotel, dla którego wycięto 1500 drzew na 30-hektarowym terenie wpasuje się w dziewiczą naturę. Obok małego miasteczka liczącego 1000 mieszkańców" - ironizuje dziennik, który nazywa hotel "gigantycznym betonowym wielorybem".
Dziennikarze zauważają podobieństwo molochu nad Bałtykiem do ogromnych niemieckich osiedli budowanych po wojnie. "Jeśli chodzi o estetykę, należy powiedzieć: od kiedy anonimowe, wielkoskalowe osiedla z czasów powojennej betonowej nędzy były uważane za luksusowe miejsca pośród tego, co dziś nie jest już dziewiczą naturą?" - zastanawia się dziennik, który w inwestycji dostrzega "niepowtarzalny luksus i maksymalny zysk".
Źródło: Radio ZET/
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET