`

Niemowlę z urazem głowy w szpitalu. Sąsiedzi mówią o ojcu sadyście

2 min. czytania
07.05.2024 11:55
Obserwuj nas na Google

Policja bada sprawę 5-miesięcznego chłopca, który w poniedziałek trafił do szpitala z obrażeniami głowy. Funkcjonariusze nie udzielają zbyt wielu informacji. Szokująca jest jednak relacja sąsiadów - ci twierdzą, że za pobicie dziecka odpowiada jego ojciec. Dodają, że policja wielokrotnie interweniowała wcześniej pod tym adresem. 

Policja
fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Dramatyczne doniesienia płyną do z Głogowa (woj. dolnośląskie), gdzie do szpitala z obrażeniami głowy trafił 5-miesięczny chłopiec. Wiadomo, że dziecko trafiło do placówki medycznej po interwencji policji w jednym z bloków.

- Na SOR-ze stwierdzono podejrzenie urazu głowy. Został przyjęty na pododdział chirurgii dziecięcej celem wykonania dodatkowych badań i obserwacji. Na chwilę obecną dyżurny lekarz chirurgii określa stan dziecka jako stabilny - powiedziała lokalnym mediom Ewa Todorov, rzeczniczka głogowskiego szpitala.

Głogów. 5-miesięczne dziecko w szpitalu. Sprawę bada policja

Sprawa jest jednak dość tajemnicza, a policja nie udziela zbyt szczegółowych informacji. St. post. Agnieszka Kotwas, p.o. oficera prasowego komendanta policji w Głogowie potwierdza, że w poniedziałek w godzinach popołudniowych na terenie jednego z mieszań doszło do interwencji. 

Redakcja poleca

- Ze zgłoszenia wynikało, że w mieszkaniu miało dojść do zagrożenia życia i zdrowia osób tam zamieszkujących. W tej chwili trwają czynności. Dla dobra postępowania i osób, wobec których była podjęta interwencja, nie udzielamy więcej szczegółów na tę chwilę - powiedziała, cytowana przez portal myglogow.pl. Policjantka zapewniła, że gdy tylko będzie to możliwe, przekaże więcej informacji.

Szokująca relacja sąsiadów. "Policja była tu już z dziesięć razy"

Nieco więcej światła na tę szokującą sprawę rzucają sąsiedzi, z którymi rozmawiali lokalni dziennikarze. Jak czytamy, na miejscu razem z policją pojawili się strażacy, którzy wyważyli drzwi mieszkania, ponieważ osoby wewnątrz nie chciały ich otworzyć.

Z ich relacji wynika, że dziecko mogło zostać pobite przez ojca - mężczyzna uciekł przed przybyciem służb. Sąsiedzi mówią też, że to nie była pierwsza tego typu interwencja w tym miejscu. - Policja tu już była wcześniej dziesięć razy, z MOPS-em. Nic nie zrobili. Nie chcieli wejść do środka, chociaż było zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka. A dzisiaj dziecko wylądowało w szpitalu - mówili sąsiedzi.

Źródło: Radio ZET/myglogow.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET