`

Niepokojący trend dla Kościoła. W Warszawie jest jeszcze gorzej niż rok temu

2 min. czytania
11.10.2024 14:57
Obserwuj nas na Google

W 2023 roku - 32 chętnych, w 2024 - już tylko 18. Z roku na roku obserwujemy tendencję spadkową w aplikacjach do warszawskich seminariów duchownych. Dlaczego młodzi ludzie nie realizują "powołania"?

fot. FOT. MALGORZATA GENCA / POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Coraz mniej powołań w Warszawie

Coraz mniej duchownych decyduje się na naukę i formację w warszawskich seminariach. "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że w tym roku do wszystkich trzech placówek w Warszawie zgłosiło się jedynie 18 chętnych. W 2023 roku było lepiej, ale wynik także nie powalał - do stołecznych seminariów zgłosiło się 32 chętnych. "Tak źle nie było od lat" - czytamy w artykule "GW". Dokładne dane prezentują się następująco: w tym roku 4 kleryków rozpocznie naukę w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym, 8 w Archidiecezjalnym Seminarium Misyjnym "Redemptoris Mater" i 6 w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Warszawsko-Praskiej.

"Gazeta Wyborcza" dotarła do rzecznika archidiecezji warszawskiej, który na ten moment wstrzymuje się z nazywaniem sytuacji w seminariach "kryzysową". - Używałbym określenia statystycznego: obserwujemy widoczny spadek powołań. Obecnie najwięcej kleryków jest na ostatnich latach nauki i formacji, a najmniej na pierwszym roku, a przecież powinno być inaczej. Ta sytuacja uświadamia nam, że spadek powołań wynika z kryzysu wiary, tożsamości wśród młodych ludzi - mówi ks. Przemysław Śliwiński.

Redakcja poleca

Co wpływa na mniejszą liczbę duchownych?

W ostatnich latach zauważamy odejście młodych ludzi od Kościoła. Jak tłumaczy "GW" Karol Kleczka, publicysta "Miesięcznika Znak", na trend opadający w powołaniach mogą wpływać m.in. postępująca laicyzacja czy zwracanie uwagi na problemy Kościoła w mediach masowego przekazu. - Odpowiedzi jest kilka, ponieważ mówimy o "polikryzysie", czyli o nakładających się na siebie kilku kryzysach w polskim Kościele. Oczywiście: laicyzacja, co wiąże się ze spadkiem liczby chrztów czy bierzmowań, co musi przekładać się na liczbę nowych księży. Skoro ludzie nie chodzą do Kościoła, to potem nagle nie zapełnią murów seminariów duchownych – podsumowuje Kleczka.

Źródło: Radio ZET/ Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET