Nietypowa opłata do spółdzielni w Bydgoszczy. "Nie wszyscy to zgłosili"
Mieszkanka jednego z osiedli w Bydgoszczy zorientowała się, że w ramach czynszu płaci dość nietypową opłatę. Co miesiąc naliczane jest kilkanaście złotych za sprzątanie po psie. Kobieta postanowiła wyjaśnić sprawę. Spółdzielnia odpowiada, że opłata obowiązuje już od ponad 20 lat i nie zwalnia właścicieli czworonogów z obowiązku sprzątania po swoich pupilach. Sprawę opisał lokalny "Express Bydgoski".
- Bydgoska Spółdzielnia Mieszkaniowa pobiera opłaty "za sprzątanie budynku i otoczenia po psie"
- - Każą mi płacić nawet, jak ktoś, jak ja, sprząta po swoim psie - powiedziała jedna z mieszkanek bydgoskiego Szwederowa
- Spółdzielnia odpowiada, że opłata obowiązuje już od 20 lat i nie chodzi w niej o potrzeby fizjologiczne psa
Opłata za sprzątanie po psie w Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
Bydgoszczanka mieszka w jednym z bloków na Szwederowie, którym administruje Bydgoska Spółdzielnia Mieszkaniowa. Kobieta w rozmowie z lokalnym "Expressem Bydgoskim" opowiedziała o dość nietypowej opłacie, jaką zauważyła w składnikach czynszu odprowadzanego każdego miesiąca do spółdzielni. Nie kryła przy tym zaskoczenia.
- Zauważyłam w czynszu opłatę od 1 lutego za sprzątanie budynku i otoczenia po psie, którego kiedyś sama zgłosiłam do spółdzielni, bo taki wywiad był prowadzony. Płacę ponad 18 zł. Oczywiście nie wszyscy to zgłosili, a niektórzy mają po dwa psy - powiedziała mieszkanka Bydgoszczy. Kobieta od jednego z pracowników spółdzielni dowiedziała się, że ta ma sprawdzać, czy mieszkańcy mają psy. Właśnie po to, by nie uniknęli opłat.
- Moim zdaniem taka opłata jest spółdzielczym reliktem komunistycznej solidarnościowej odpowiedzialności zbiorowej. Każą mi płacić nawet, jak ktoś, jak ja, sprząta po swoim psie. Dlaczego mam w tej sytuacji płacić? Czy to oznacza, że skoro płacę to nie muszę sprzątać po psie? - dodała.
Opłata obowiązuje od ponad 20 lat
Bydgoska Spółdzielnia Mieszkaniowa wyjaśniła, że opłata nie jest nowa. Wręcz przeciwnie - funkcjonuje już od ponad 20 lat. - Opłata za sprzątanie budynku i otoczenia po psie nie jest nowa. Wprowadził ją najwyższy organ spółdzielni, w tamtym czasie, zebranie przedstawicieli członków w 2004 roku. Od 1 lutego 2025 r. są zmienione wysokości stawek poszczególnych składników czynszu, w tym tej opłaty, o czym zgodnie z przepisami informowaliśmy 3 miesiące wcześniej - powiedział w rozmowie z "Ekspressem Bydgoskim" zastępca prezesa zarządu spółdzielni Wojciech Michalak.
Wyjaśnił, że to, czy ktoś ma psa, ustalane jest na podstawie oświadczeń mieszkańców, składanych "pod groźbą odpowiedzialności karnej". - Na tej podstawie wprowadzone są opłaty. Regulamin dotyczący kosztów utrzymania zasobu pozwala nam zrobić wywiad środowiskowy i poprosić sąsiadów o wypowiedzenie się w temacie, czy ktoś ma psa. Wtedy wysyłamy pismo do mieszkańców z prośbą o uściślenie informacji. Gdy ktoś upiera się, że nie ma psa, a sąsiedzi twierdzą inaczej, zostaje nam droga sądowa - zaznaczył Michalak.
Jednocześnie opłata nie zwalnia mieszkańców z obowiązku sprzątania po psie. Zastępca prezesa spółdzielni wytłumaczył, że nie chodzi w niej o potrzeby fizjologiczne psa. - Ta opłata (taka idea przeświecała osobom, które to wprowadzały) dotyczy większego ruchu, jaki generowany jest na klatce przez posiadaczy psów. Chodzi o zwykłe sprzątanie, nie zbieranie odchodów po zwierzakach - podkreślił.
Źródło: Radio ZET / "Express Bydgoski"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET