`

Nowy przedmiot szkolny zagrożony? "MEN rozważa krok wstecz"

2 min. czytania
14.01.2025 07:08
Obserwuj nas na Google

Ministrze edukacji Barbarze Nowackiej zależy na dobrym przyjęciu nowego, ważnego przedmiotu. Kampania prezydencka w tym nie pomaga. Wszystko wskazuje, że decyzję w sprawie edukacji zdrowotnej podejmie Donald Tusk - pisze we wtorkowym wydaniu "Gazeta Wyborcza".

tusk nowacka
fot. JACEK DOMINSKI /REPORTER
  • Z ustaleń "GW" wynika, że możliwy jest krok wstecz w sprawie przedmiotu "edukacja zdrowotna"
  • "Szefostwu ministerstwa zależy, by przedmiot był dobrze przyjęty. Ale jak słyszymy, kampania prezydencka w tym nie pomaga" - napisano
  • Sprzeciw wobec założeń przedmiotu wyraża skrajna prawica, w tym Ordo Iuris

"GW": MEN zrobi krok wstecz?

Jak napisano w artykule, zespół, który pracuje nad podstawami programowymi tego przedmiotu, nie zakończył jeszcze swoich prac po konsultacjach publicznych. Zaznaczono także, że "krok w tył jest jednak rozważany". Gazeta przypomniała, że przedmiot, który zastąpi nieobowiązkowe wychowanie do życia w rodzinie, w założeniu miał być obowiązkowy od IV klasy wzwyż i wejść do szkół od września tego roku.

"Szefostwu ministerstwa zależy, by przedmiot był dobrze przyjęty. Ale jak słyszymy, kampania prezydencka w tym nie pomaga. I wszystko wskazuje na to, że w sprawie tego przedmiotu szkolnego decyzje podejmie premier" - czytamy.

W artykule zwrócono uwagę, że "podstawa programowa wypracowana przez zespół ekspertów - w tym ks. Arkadiusza Nowaka, prezesa fundacji Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej - jest bardzo szeroka i dotyczy m.in.: zdrowia fizycznego, odżywiania, zdrowia psychicznego, internetu i profilaktyki uzależnień".

Redakcja poleca

Co dalej z "edukacją zdrowotną"?

"Dojrzewanie i zdrowie seksualne to tylko dwie z dziesięciu części tego dokumentu. Ale właśnie te dwa komponenty wywołują protesty skrajnie prawicowych środowisk, w tym Ordo Iuris. Nazywają je »seksualizacją dzieci«. Również Konferencja Episkopatu Polski uznała podstawę programową za niezgodną z konstytucją" - przypomniano.

"GW" zaznaczyła, że MEN podkreśla, iż poparcie społeczne dla przedmiotu jest. "Problem może być jednak inny. Mówią o nim szkoły, zwraca uwagę rzeczniczka praw dziecka: »Tempo wprowadzania nowego przedmiotu jest zbyt szybkie«" - wskazano.

Gazeta zwraca uwagę, że nauczyciele nie czują się dostatecznie przygotowani. "Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że MEN zastanawia się nad przełożeniem wdrażania przedmiotu do szkół także ze względu na potrzebę przygotowania kadry. »Każda ewentualność brana jest pod uwagę« – słyszymy" - czytamy w artykule.

Źródło: Radio ZET/ PAP/ "GW"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET