`

"To byli nurkowie rekreacyjni, a nie żadni komandosi. Bałtyk ich zweryfikował"

2 min. czytania
18.01.2023 15:01
Obserwuj nas na Google

Byli u nas ładować butle. Oceniliśmy ich jako nurków rekreacyjnych. Bawią mnie sugestie, że to mogli być jacyś dywersanci - tak mówi Radiu ZET szef Centrum Techniki Nurkowej w Gdyni, od którego uratowani w weekend Hiszpanie wypożyczali sprzęt. Łukasz Piórewicz zdradza kulisy sprawy wokół akcji na Zatoce Gdańskiej, która od kilku dni rodzi sporo pytań i wątpliwości. Hiszpanie pływali w środku nocy bez odpowiedniego sprzętu zabezpieczającego, za to z profesjonalnym wyposażeniem nurkowym. Twierdzili, że łowili bursztyn.

Nurkowie uratowani z Bałtyku
fot. screen Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa/Facebook (2)

 - Przyjechali do nas naładować swoje butle nurkowe. Skorzystali z naszych usług, mieli swój sprzęt i ładując butle podpytali, czy mogliby jeszcze coś dopożyczyć. Pytali o możliwość nurkowania w weekend i powiedzieliśmy im, że w weekend będzie dość mocno wiało i nie możemy im zorganizować łódki, ale mogą skontaktować się z nami w poniedziałek - relacjonuje w rozmowie z reporterem Radia ZET Maciejem Bąkiem szef CTN Łukasz Piórewicz.

Zaznacza, że ocenił Hiszpanów jako nurków rekreacyjnych i jako osoby, które nie stroniły od pokazywania swojego wizerunku (Radio ZET kilka dni temu ustaliło, że numery telefonów, jakie Hiszpanie przekazali policjantom, przestały odpowiadać).

Nurkowie z Hiszpanii uratowani z Bałtyku. "Żadni komandosi"

 - Kiedy rozmawialiśmy o sprzęcie, to podpytywali o podstawowe zasady działania niektórych elementów. Dlatego trochę bawią mnie sugestie, że to byli jacyś dywersanci. A wiem, co mówię, bo często współpracowaliśmy z ludźmi z wojska i służb. Ci ludzie zupełnie inaczej się zachowują - mówi Łukasz Piórewicz.

I dodaje: - Szedłbym raczej w tym kierunku, że to mogą być osoby, które po prostu wpadły na pomysł, żeby zanurkować, będąc akurat w Polsce. I może gdzieś zasłyszeli historię o bursztynie nazywanym przecież złotem Bałtyku i chcieli go przy okazji poszukać. Mówimy często, że Bałtyk weryfikuje nurków. I ci chłopcy zostali przez Bałtyk zweryfikowani.

Hiszpanie, po odebraniu danych przez policjantów, zostali wypuszczeni, a dokumentacja sprawy przekazana do Kapitanatu Portu Gdańsk.

RadioZET.pl/oprac BCh

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET