Emerytka śpi w łazience, a gotuje na korytarzu. Urzędnicy: lokal jest za duży

02.02.2023 15:04

Emerytka z Nysy mieszka na poddaszu starego domu z 15-letnią wnuczką, którą zabrała z domu dziecka. Kobieta i nastolatka muszą jednak opuścić malutkie mieszkanie, a gmina odmówiła im przyznania lokalu komunalnego, bo obecny "jest o metr za duży". Urzędnicy przekonują, że od tej reguły nie ma wyjątku.

emerytka śpi w łazience
fot. Shutterstock

Szokującą sprawę przedstawili reporterzy programu "Interwencja" w Polsacie. Anna Pielech jest emerytką. Obecnie wynajmuje malutkie mieszkanie na poddaszu starego domu. - Mieszkam tu z wnuczką, już rok. Ona wcześniej była w domu dziecka, ale nie będę o tym opowiadać, bo to jest sytuacja rodzinna. Będę miała kłopoty - mówiła dziennikarzom.

Kobieta od ponad roku jest rodziną zastępczą dla swojej 15-letniej wnuczki. Lokal, w którym mieszka, jest wynajmowany grzecznościowo, bez umowy i zameldowania. Warunki są trudne. Emerytka musi spać w kuchni, a gotuje na korytarzu.

Emerytka śpi w łazience, a gotuje na korytarzu

Niestety, właściciel przekazał kobiecie, że chce wykorzystać poddasze i prosi ją, aby jak najszybciej się wyprowadziła. Pani Anna przekonuje, że od 2008 roku bezskutecznie stara się o przydział mieszkania komunalnego.

- Chciałam dla dobra dziecka starać się o mieszkanie, żeby inne warunki miała, ale opieka społeczna powiedziała, że dwa pokoje, to dla mnie jest za dużo - przyznała.

Wniosek został odrzucony, bo zdaniem urzędników obecny lokal jest za duży o "niewiele ponad metr kwadratowy". Kobiecie zasugerowano, aby zmniejszyła mieszkanie i dopiero wówczas zawnioskowała o przydział lokalu komunalnego.

- Jak ścianę zakleję, to nie wejdę do łazienki. A jak do kuchni, to do zlewu nie dojdę. A okno? To będzie ciemno jak w piwnicy, nie wiem co tu zrobić… Wnuczka śpi w pokoju, a ja w łazience mam fotel rozkładany. Na wynajem mnie nie stać, bo teraz ceny są niesamowite do wynajęcia. Mam 1500 zł emerytury - mówiła kobieta.

Kobieta mieszka z 15-letnią wnuczką

Rozwiązaniem patowej sytuacji jest zamieszkanie w tzw. lokalu chronionym, które następnie mogłoby zostać zamienione na lokal komunalny. Jest jednak jeden warunek: w mieszkaniu chronionym nie może zamieszkać z wnuczką.

- Opieka powiedziała, że jak będę w mieszkaniu chronionym, to szybciej dostanę od miasta. A wtedy ja się nie zgodziłam, bo będą mieli okazje do zabrania wnuczki. Bo nie może być ona ze mną w placówce. A ja nie po to ją wzięłam, żeby teraz oddawać – tłumaczyła zrozpaczona kobieta.

PolsatNews.pl podaje jednak, że po interwencji dziennikarzy programu, burmistrz Nysy zaproponował spotkanie z panią Anną i asystentami rodziny z PCPR, aby poszukać rozwiązania tej skomplikowanej sytuacji.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/ polsatnews.pl