O co chodzi w sporze o Trybunał Konstytucyjny? Trwa od ponad 10 lat
W ostatnich dniach zaostrzył się konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Warto jednak podkreślić, że sam spór trwa od 2015 roku; ostatnie wydarzenia to kolejna jego odsłona.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były początki Trybunału Konstytucyjnego w Polsce.
- Na czym polega główna oś sporu o TK.
- Jakie zarzuty upolitycznienia są stawiane wobec TK.
O co chodzi w sporze o Trybunał Konstytucyjny? Wyjaśniamy
Trybunał Konstytucyjny ustanowiono ustawą z 26 marca 1982 roku, a działalność orzeczniczą rozpoczął cztery lata później. Ważne zmiany w jego funkcjonowaniu przyniosła konstytucja z 1997 roku. Do jesieni 1999 roku orzeczenia TK nie były ostateczne; mogły zostać odrzucone przez Sejm większością 2/3 głosów. Najpoważniejszy kryzys w historii tej instytucji zaczął się w 2015 roku.
Wówczas Sejm VII kadencji wybrał – przede wszystkim głosami ówczesnej koalicji PO-PSL – pięciu nowych sędziów: Romana Hausera, Krzysztofa Ślebzaka, Andrzeja Jakubeckiego, Bronisława Sitka i Andrzeja Sokalę. Mieli oni zastąpić trzech sędziów kończących kadencję 6 listopada i dwóch sędziów, których kadencje kończyły się w grudniu.
W listopadzie 2015 r. Sejm nowej kadencji zdominowany przez PiS przyjął uchwały o stwierdzeniu braku mocy prawnej wyboru sędziów TK z 8 października. Następnie zaś na sędziów TK wybrał zgłoszonych przez PiS: Julię Przyłębską, Piotra Pszczółkowskiego, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego. Trzech ostatnich było następcami sędziów, których kadencja wygasła w listopadzie. Tych sędziów zaprzysiągł prezydent Andrzej Duda.
Główna oś sporu o TK
W grudniu 2015 r. TK (którego prezesem był wówczas Andrzej Rzepliński) uznał, że poprzedni Sejm (PO-PSL) złamał Konstytucję, wybierając dwóch sędziów „grudniowych” na zapas, ale miał pełne prawo wybrać trzech sędziów „listopadowych”. TK uznał też wtedy, że prezydent ma obowiązek „niezwłocznego” odebrania ślubowania od każdego nowo wybranego sędziego.
Otworzyło to główną oś sporu o obsadę trzech stanowisk sędziowskich w TK i zajmowanie tych stanowisk przez osoby określane przez ówczesną opozycję, a obecną koalicję rządzącą jako „sędziowie dublerzy” mający zajmować w TK miejsca wcześniej prawidłowo obsadzone. W tym kontekście wskazywany był sędzia Mariusz Muszyński, który już przeszedł w stan spoczynku po zakończeniu kadencji w 2024 r., a także Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak. Kwestia ta przekłada się zaś na oceny ważności orzeczeń TK zapadłych w składach z udziałem tych osób.
Odnosząc się do ocen kwestionujących status trzech sędziów, następczyni Rzeplińskiego, prezes TK Julia Przyłębska, mówiła wielokrotnie, że „nie ma w TK sędziów wybranych niezgodnie z prawem, wszyscy sędziowie byli wybrani zgodnie z obowiązującym prawem”. – Zakładam, że te polityczne wypowiedzi, głównie polityków, i żonglowanie tym językiem „neo”, „dubler”, to jest dla celów politycznych [...] – przekonywała. Również jednak samo umocowanie prawne ówczesnej prezes TK stało się kolejnym z wątków sporu, który z czasem doprowadził nawet do przejściowego „rozłamu” wśród sędziów TK.
W grudniu 2024 r. szefem TK został Święczkowski
Obecna koalicja rządząca podkreślała, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK nie podjęło w 2016 r. uchwały o przedstawieniu prezydentowi kandydatur na stanowisko prezesa i wiceprezesa TK. Posłowie oceniali, że Przyłębska została powołana przez prezydenta na prezesa TK bez wymaganej ku temu uchwały. Później toczyła się burzliwa dyskusja o długość kadencji Przyłębskiej – zakończyła się jednak wraz z upływem sędziowskiej kadencji Przyłębskiej i jej odejściem z TK.
W grudniu 2024 r. prezydent Andrzej Duda na sześcioletnią kadencję powołał na nowego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Jego kadencja jako sędziego TK formalnie ma zakończyć się w lutym 2031 r. Gdy u władzy był PiS, Święczkowski był wiceministrem sprawiedliwości, a w latach 2016-2022 szefem Prokuratury Krajowej. „Trybunał Konstytucyjny i jego działalność powinny pozostawać poza sporami politycznymi” – pisał później w liście do przedstawicieli władz.
Zarzuty upolitycznienia wobec TK
Obecne władze i część prawników krytykują TK, uważając, że to instytucja upolityczniona. W związku z tym w marcu 2024 r. Sejm przyjął uchwałę w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015-2023, w której stwierdził, że „uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Sejm uznał też m.in., że obecnie orzekający w TK Jarosław Wyrembak i Justyn Piskorski nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Od podjęcia tej uchwały przez Sejm wyroki TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw.
TK w maju 2024 r. orzekł, że uchwała Sejmu w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego w kontekście TK jest niezgodna z konstytucją. Sejm w 2024 r. uchwalił też dwie ustawy mające zreformować TK. W lipcu ubiegłego roku TK uznał niekonstytucyjność obu ustaw, podkreślając w uzasadnieniu, że „założenie o rzekomej wadliwości wyboru sędziów Trybunału nie ma oparcia ani w obowiązującym stanie prawnym, ani w rzeczywistości”. Konflikt wokół TK zaostrzył się w ostatnich miesiącach, po obsadzeniu przez Sejm wakatów w Trybunale i nieodbieraniu ślubowań od części nowo wybranych sędziów przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Konflikt w kolejną fazę wszedł w piątek. Wówczas wydano zarządzenie przerwy w czynnościach służbowych prezesa Święczkowskiego i wiceprezesa Sochańskiego. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przekazał jednocześnie, że do Trybunału trafiły prokuratorskie wnioski o uchylenie ich immunitetów. Obaj nie są uprawnieni do wstępu do budynku TK. Święczkowski uważa te działania za bezprawne. W nocy z piątku na sobotę do siedziby TK przybył prezydent Karol Nawrocki, wcześniej w Al. Szucha zebrali się protestujący i liczne siły policji. W sobotę z orędziem wystąpił premier Donald Tusk. Spór trwa.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET