`

Kobiety zginęły w wypadku. Wraca sprawa mecenasa od "trumny na kołach"

2 min. czytania
27.02.2023 07:58
Obserwuj nas na Google

W sądzie w Olsztynie wraca sprawa łódzkiego adwokata Pawła K., oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Sprawa zyskała rozgłos po jego bulwersujących słowach o „trumnie na kołach” - samochodzie, którym jechały ofiary.

Wypadek pod Olsztynem
fot. screen KMP w Olsztynie

Adwokat Paweł K. z Łodzi jest oskarżony o to, że 26 września 2021 roku na lokalnej drodze na trasie Barczewo – Jeziorany spowodował tragiczny w skutkach wypadek. Wracający z wesela influencerki mecenas kierował mercedesem, w aucie była też jego rodzina.

Sąd w Olsztynie próbował rozpocząć sprawę Pawła K. w połowie lutego, ale stało się to niemożliwe z powodu śmierci najbliższej osoby oskarżonego. Pełnomocnik Pawła K. mecenas Kazimierz Pawelec poprosił o odroczenie rozprawy, a prokurator i pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych się temu nie sprzeciwili.

Zszokował Polskę, mówiąc o "trumnie na kołach". Nowe fakty po wypadku 

Według aktu oskarżenia w pewnym momencie adwokat przekroczył podwójną linię ciągłą, zjechał na przeciwny pas i zderzył się z prawidłowo jadącym z przeciwka audi 80. Dwie podróżujące tym samochodem kobiety zginęły. W ocenie Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Paweł K. umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym.

Redakcja poleca

Po wypadku adwokat powiedział, że ofiary jechały "trumną na kołach" - nagranie z takim stwierdzeniem zamieścił w internecie. Dodał też, że "niektórzy się cieszą, że kupili auto za 3 tys. zł" i doradzał, że lepiej wziąć kredyt albo pożyczyć na lepszy samochód. Paweł K. opowiadał o wypadku także w telewizyjnych wywiadach. "A nie lepiej wziąć kredyt? Pożyczyć od kogoś kasę? Poczekać? Uzbierać? I kupić auto bezpieczne?" – mówił na nagraniu.

Wypowiedź ta zbulwersowała opinię publiczną, w sprawie słów reagował wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Po medialnej burzy adwokat usunął nagranie ze swojego profilu, ale nadal można je odnaleźć w Internecie.  Później przepraszał za swoje słowa. - "Pod wpływem emocji nagrałem relację, w której użyłem niewłaściwych słów" - tłumaczył w oświadczeniu. 

Na pierwszej rozprawie najwięcej emocji wzbudziła sugestia mecenasa Pawelca, który wyszedł z zaskakującym wnioskiem o utajnienie wyjaśnień jego klienta. Motywował to "ważnym interesem oskarżonego". Prokurator i pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych byli przeciwni, podkreślając, że Paweł K. "sam zainteresował media sprawą".

W śledztwie okazało się także, że w organizmie adwokata wykryto śladowe ilości kokainy. Były one zbyt małe, by prokuratura sformułowała zarzut prowadzenia auta pod wpływem narkotyków. Paweł K. pytany w wywiadzie telewizyjnym o obecność narkotyku w organizmie powiedział: "świadomie kokainy nie spożywałem nigdy".

W czasie wysyłania do sądu aktu oskarżenia prokuratura informowała, że w sprawie wypadku Paweł K. nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. On sam, występując w telewizji, mówił, że nie pamięta momentu wypadku, ale pamięta ogromny huk i że "wystrzeliły wszędzie poduszki, było ich dużo jak w sypialni". Oskarżonemu Pawłowi K. prokurator nakazał powstrzymywanie się od kierowania autem, nie odebrał mu jednak prawa jazdy. Prokuratura w czasie śledztwa zabezpieczyła majątek oskarżonego o wartości 300 tys. zł.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP - Joanna Kiewisz-Wojciechowska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET