Opuszczony "pałac" mrozi krew w żyłach. Niegdyś nazywano go "fabryką dzieci"
Dolny Śląsk to kraina kontrastów. Z jednej strony znajdziemy tu baśniowe krajobrazy i rajskie widoki, z drugiej strony - mroczne i owiane tajemnicą obiekty. Jednym z nich jest XIX wieczny ceglany gmach szpitalny w Mokrzeszowie. Przez lata przyciągał uwagę nie tylko niezwykłą aurą, która się nad nim roztacza, ale i mrożącymi krew w żyłach opowieściami. Nie bez powodu nazywany był "fabryką dzieci".
Mroczny "pałac" w Mokrzeszowie
Lata temu w mokrzeszowskim pałacu mieścił się niewielki szpital. Wówczas niewiele osób spodziewało się, że ostatecznie rozrośnie się i przyjmie formę olbrzymiego obiektu z własną kaplicą. Samą budowę budynku zainicjował były właściciel dolnośląskiej miejscowości. Jak przekazał portal Onet, swe dobra zapisał w testamencie Zakonowi Kawalerów Maltańskich. Zastrzegł jednak, że w obiekcie ma powstać szpital i dom starców. Nie wiadomo jednak, od kiedy niezwykły budynek zaczął być nazywany pałacem. Nigdy nie pełnił bowiem takiej funkcji. Najprawdopodobniej został tak okrzyknięty ze względu na swoją charakterystyczną i monumentalną architekturę.
Obiekt na przestrzeni lat wiele razy zmieniał swoje funkcje. Powstał jako szpital Zakonu Kawalerów Maltańskich, funkcjonował tam dom starców i lecznica dla rannych pilotów w I wojnie światowej. Z kolei od 1918 roku w szpitalnych murach urządzono sanatorium. Niecałe 10 lat później zakon popadł w kłopoty finansowe. Posiadłość musiała iść na sprzedaż. Nabył ją pewien żydowski inwestor, ale już w latach 30. XX wieku w pośpiechu opuszczał "pałac", wywożąc i sprzedając wszystkie wartościowe przedmioty. W latach 1918-1939 był to obiekt sanatoryjny.
"Fabryka dzieci" w mrocznym obiekcie
Najwięcej mrocznych legend i teorii nagromadziło się wokół pałacu w czasie, gdy nie do końca było wiadomo, jakie pełnił funkcje. Chodzi o okres tuż przed II wojną światową. Według pewnych hipotez miała się tam mieścić "fabryka dzieci" (Lebensborn). Jak poinformował Onet, rzekomo próbowano tam stworzyć odpowiednie warunki do "odnowienia krwi niemieckiej" i hodowli "nordyckiej rasy nadludzi" poprzez wyselekcjonowanie grupy kobiet i mężczyzn przeznaczonych do rozmnażania w ramach założeń nazistowskiej polityki rasowej. Na mocy rozkazu Reichsführera-SS Heinricha Himmlera tego typu placówki powstawały w 1936 roku. Według niektórych relacji właśnie taki ośrodek utworzono w dolnośląskim Mokrzeszowie. Nie są to jednak informacje potwierdzone.
Dawny szpital w ruinę zaczął popadać w latach 90. Wówczas trafił w ręce niemieckiej rodziny - z jej zapewnień wynikało, że powstanie tam luksusowy hotel. Plany te nigdy nie zostały jednak zrealizowane. W drugiej dekadzie XXI w. "pałac" oficjalnie przeszedł w ręce Skarbu Państwa. W lipcu 2024 roku pojawiła się nawet informacja, że obiekt może zyskać drugie życie. Budowla o zawiłej historii została wystawiona na sprzedaż - zresztą nie po raz pierwszy. Kilkukrotnie nie udało się jednak znaleźć chętnych.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET