Pierwsza matura unieważniona. Szef CKE potwierdza informację
Egzamin maturalny abiturienta, który we wtorek 7 maja opublikował zdjęcia arkuszy z języka polskiego, został unieważniony. - Jego matura już się skończyła - powiedział Interii szef CKE Marcin Smolik.
Pierwsza matura unieważniona
Dla ponad 263 tys. tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcących, techników i szkół branżowych II stopnia obowiązkowym pisemnym egzaminem z języka polskiego na poziomie podstawowym we wtorek o godzinie 9.00 rozpoczęły się matury. Egzaminy zdają także abiturienci z wcześniejszych roczników. Łącznie do pisemnego egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym przystępuje w tym roku blisko 275 tys. abiturientów.
Arkusz egzaminacyjny z języka polskiego na poziomie podstawowym w nowej formule podzielony jest na dwa zeszyty. W pierwszym są dwa testy: "Test – Język polski w użyciu" i "Test historycznoliteracki". W drugim zeszycie trzeba napisać wypracowanie na jeden temat wybrany z dwóch zaproponowanych. Na napisanie egzaminu maturzyści mają 240 minut.
Nie obyło się bez incydentów. Okazuje się, że jeden z maturzystów około godz. 10 opublikował zdjęcia arkuszy maturalnych z języka polskiego. - Egzamin został unieważniony - powiedział Interii szef CKE Marcin Smolik.
Matura 2024. "Jego egzamin jest już unieważniony"
- Zdający wniósł telefon na salę egzaminacyjną, zespół nadzorujący tego nie dopilnował. Zdający sfotografował arkusz razem ze swoim numerem PESEL. Jego egzamin jest już unieważniony - dodał Smolik. - Jego matura już się skończyła. Tzn. może jeszcze zdawać egzaminy z innych przedmiotów, ale w tym roku nie otrzyma już świadectwa. Sprawa jest zamknięta - wyjaśnił.
Zgodnie z zasadami na maturze nie wolno mieć telefonu, ani tym bardziej nie wolno z niego korzystać. Jeśli uda się zidentyfikować maturzystów, którzy łamią te zakazy, ich egzamin zostaje unieważniony. W ubiegłym roku były trzy takie osoby: na matematyce podstawowej, biologii i wiedzy o społeczeństwie.
CKE namierzyła tych maturzystów przez media społecznościowe połączone z ich kontami, w których podane mieli imię i nazwisko. Niektórzy fotografowali salę egzaminacyjną albo kawałek dowodu lub naklejkę na arkuszu, po której CKE była w stanie rozpoznać, kto jest autorem zdjęcia.
Źródło: Radio ZET/ PAP/ Interia
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET