Pierwszy dzień szkoły. Neurobiolog: „To się nie może udać”

3 min. czytania
02.09.2025 08:34
Obserwuj nas na Google

- Ambicją szkoły systemowej jest to, aby wszystkich nauczyć tego samego, w takim samym stopniu i takim samym czasie. Z perspektywy neurobiologicznej to się nie może udać - powiedział PAP 1 września 2025 r. neurobiolog dr Marek Kaczmarzyk, profesor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Szkola
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakich założeniach opiera się szkoła systemowa.
  • Jak działa stres szkolny.
  • Co dzieci tak naprawdę powinny wynieść ze szkoły.

Nie można nauczyć się wszystkiego

Neurobiolog dr Marek Kaczmarzyk, profesor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, w rozmowie z PAP zauważył, że szkoła rozumiana jako miejsce, gdzie zdobywamy pewnego rodzaju kompetencje, jest bardzo wartościowa, tylko trzeba pamiętać, że każdy uczeń w sposób naturalny wyniesie z niej tylko cząstkę. - Ambicje systemowej szkoły są takie, żeby nauczyć wszystkich tego samego, w takim samym stopniu i w takim samym czasie. To jest nasz podstawowy błąd. My po prostu od szkoły, jako od miejsca, w którym się dowiadujemy czegoś o świecie, wymagamy czegoś absurdalnego. Czyli czegoś, co się po prostu nie może udać - zauważył ekspert.

Specjalista podkreślił, że jakby zsumować kompetencje wszystkich absolwentów, to oni będą wiedzieć niemal „wszystko, co w tej szkole zostało powiedziane”. - Ale biorąc każdego oddzielnie, to tak nie będzie. Rzecz w tym, że sukces człowieka jako gatunku jest oparty o tak zwane funkcjonowanie grupowe, które mówi, że granice kompetencji pojedynczej osoby nie są granicą jej możliwości. Innymi słowy, jak ja nie mam danych kompetencji, to mogę poszukać wsparcia u kogoś, kto tę kompetencję posiada. Dlatego praktycznie każdy człowiek buduje sobie swoje własne, indywidualne, spersonalizowane zbiory kompetencji po to, żeby móc uzupełniać innych - tłumaczył naukowiec.

Zdaniem eksperta problem pojawia się wtedy, gdy przestaje się patrzeć na szkołę „jako na miejsce zaciekawienia, relacji, wsparcia wzajemnego, zrozumienia”, a zaczyna się patrzeć jako na miejsce, „gdzie weryfikując kompetencje pojedynczej osoby, decydujemy na tej podstawie, co ona jest warta i – co jeszcze gorsze – co może być warta w przyszłości”.

Stres blokuje dostęp do informacji

Neurobiolog zwrócił również uwagę na stres, który ma „ogromny, wręcz fundamentalny” wpływ na zdolności mózgu do uczenia się. - Strukturą, która decyduje o tym, na ile sprawnie zapamiętujemy, jest hipokamp. To coś w rodzaju „bramy do naszej pamięci”. Hipokamp jest jednak bardzo wrażliwy na stres – im wyższy stres, tym mniejsza jego aktywność. Dlatego nawet wtedy, gdy młody człowiek jest dobrze przygotowany i ma zasoby w pamięci długotrwałej – ale jest w stanie wysokiego stresu, np. egzaminacyjnego i jego hipokamp obniżył aktywność – to choć ma on ślady pamięciowe w swoim mózgu, traci do nich dostęp. Więc co my właściwie mierzymy w tym momencie, kiedy on zdaje egzamin? Na pewno nie stopień jego wyposażenia w reprezentację informacji - zaznaczył specjalista.

Ekspert przypomniał, że mózg jest najbardziej neuroplastyczny w pierwszych kilku latach życia, ale nie dotyczy to jednak niektórych konkretnych kompetencji. Jako przykład podał tzw. myślenie matematyczne, czyli wykonywanie operacji na symbolach, takich jak ułamki. - Okazuje się, że odpowiadające za tę kompetencję struktury w naszym mózgu dojrzewają nieintuicyjnie późno. Badania pokazują, że u typowo rozwijającego się człowieka następuje to dopiero około dwunastego roku życia. Tymczasem ułamki w szkole podstawowej pojawiają się już w klasie czwartej, kiedy większość dzieci ma dziesięć lat, czyli o dwa lata wcześniej, nim mózg będzie w stanie wykonać tę operację. To z kolei oznacza, że taki mózg prawidłowo rozwijającego się młodego człowieka przez pierwsze dwa lata będzie ponosił porażkę za porażką – zauważył dr Kaczmarzyk.

Po co tak naprawdę jest szkoła?

Szkoła jest nie tylko od tego, żeby zdobywać wiedzę – rozumianą jako „pewnego rodzaju funkcjonalny zbiór informacji” – pozwala również zdobywać różne doświadczenia życiowe, społeczne, środowiskowe czy adaptacyjne – przypomina dr Kaczmarzyk.

- Za bardzo przywiązujemy się więc do tego, co w szkole ma znaczenie marginalne. A za mało w niej doceniamy to, co fundamentalne - podkreśla specjalista.

Źródło: Radio ZET/PAP Agnieszka Kliks-Pudlik

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET