`

Piwo z Mentzenem? Dr Woronowicz: „Głupota nie zna granic”

3 min. czytania
09.09.2025 08:39
Obserwuj nas na Google

W kraju, w którym od alkoholu uzależnione jest 600-800 tys. osób, a 3 mln piją nadmiernie i szkodliwie, politycy promują się z kufelkiem piwa. Co o tym sądzi specjalista ds. uzależnień - zapytaliśmy dr. med. Bohdana Woronowicza.

Piwo z Mentzenem
fot. Beata Zawrzel/REPORTER/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co to za akcja „Piwo z Menzenem”.
  • Czy piwo powinno być elementem politycznego krajobrazu.
  • Jakie zagrożenia widzi specjalista ds. uzależnień. 

Piwo w przestrzeni publicznej

„Piwo z Menzenem” to akcja wyborcza szefa Konfederacji. Na fali entuzjazmu popłynął Joachim Brudziński, który zaproponował „Piwo z Kaczyńskim”. Czy to dobry pomysł na polityczną promocję?

- To skandaliczne przekupywanie młodych, „podlizywanie się” im - mówi dr n. med. Bohdan Woronowicz, psychiatra i specjalista psychoterapii uzależnień. - Zobaczyli, że młodzi są za Konfederacją, więc Mentzen pomyślał, że będzie takim „kolesiem przy piwku”, a Brudziński podłapał, że w ten sposób odbiją trochę elektoratu Mentzenowi. Głupota albo wyrachowanie, polityków nie zna granic - kwituje ekspert.

- Z jednej strony robimy wszystko, żeby ograniczyć problemy alkoholowe w Polsce, a z drugiej słyszymy, że pan prezydent być może zawetuje podwyżkę akcyzy. A przecież wiadomo, że im większa dostępność, tym większe spożycie, a im większe spożycie, tym więcej problemów. Każdy, kto ma w marę sprawny umysł, wie, że tu nie chodzi o to, żeby państwo na alkoholu więcej zarabiało, bo ostatnie badania mówią, że na 1 zł uzyskaną ze sprzedaży alkoholu nasze państwo, czyli my wszyscy tracimy 6-7 zł wydając na finansowanie skutków spożywania alkoholu - wylicza dr Woronowicz. - Droższy alkohol to szansa, że mniej się go kupi, mniej wypije i mniej będzie szkód, które będziemy musieli finansować. Tym samym „zarobimy”, bo zaoszczędzimy – zauważa ekspert.

Problem w tym, że wciąż nie wszyscy wierzą, że ograniczanie dostępności to dobra droga do ograniczania problemów alkoholowych w Polsce. - Można też nie wierzyć, że Ziemia jest okrągła. Jeżeli wszelkie badania na świecie mówią, że większa dostępność, to większe spożycie, to ja nie wiem, o czym tu dyskutować. Ale są tacy, co nie wierzą w badania, albo wierzą tylko w te, które im w danym momencie pasują - ucina specjalista.

Najtańszy alkohol w Europie

Jednym z krajów, których w sposób wyraźny udało się ograniczyć spożycie alkoholu, jest Finlandia. Co zadziało? - W Finlandii alkohol jest najdroższy w Europie. My natomiast bierzemy przykład z Węgrów, gdzie jest najtańszy - mówi dr Woronowicz. I przedstawia niechlubny ranking.

Kraje z najtańszym alkoholem w Europie:

  1. Węgry
  2. Bułgaria
  3. Rumunia
  4. Polska

- Nasi kolejni decydenci nie chcą wprowadzić ceny minimalnej. Szkoci wprowadzili i po paru latach widać, że jest mniej zgonów z powodu alkoholu i mniej chorób, na których powstawanie ma wpływ alkohol. Nie chcą wprowadzić zakazu nocnej sprzedaży alkoholu, bo „będą meliny”. Więc ja pytam: od czego jest policja? Przecież każdy dzielnicowy wie, gdzie na jego rewirze jest melina. Niech policjanci zamiast interweniować pod nocnymi sklepami sprzedającymi alkohol łapią „meliniarzy”. Ci, którzy są uzależnieni, i tak będą sobie ten alkohol organizować. Chodzi o to, żeby piło jak najmniej młodych, czyli tych, którzy dopiero raczkują w tematach alkoholowych - podkreśla ekspert.

Piwo bezalkoholowe zamiast alkoholowego?

Po każdym wystąpieniu z kufelkiem politycy bronią się, że „to było piwo bezalkoholowe”. - Opakowanie tego „bezalkoholowego” jest przecież identyczne jak tego z alkoholem. W piwie bezalkoholowym zresztą też często jest niewielka ilość alkoholu. Jeżeli ktoś ma problem alkoholowy i usiłuje zamiast alkoholowego pić bezalkoholowe, to i tak do tego alkoholu wróci. Znam setki takich przypadków - mówi dr Woronowicz.

Jest jeszcze jedno zagrożenie. - Dawanie piwa bezalkoholowego dzieciom, kupowanie szampana bezalkoholowego, to nie jest nic innego jak robota handlarzy i producentów alkoholu, żeby od małego oswajać dzieci ze spożywaniem alkoholu. Żeby tylko wzdychały, kiedy będą mogły się w końcu napić tego prawdziwego - ostrzega ekspert.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET