Jesienią czeka nas wielki kryzys? "To może oznaczać koniec państwa"

01.01.2023 13:48

- Nie obawiam się samej kampanii wyborczej, tylko sytuacji po wyborach, czyli uznania przez przegraną stronę wyborów za sfałszowane, a w związku z tym Sejmu za nielegalny. Wtedy brniemy i rozszerzamy tę gangrenę, która dotknęła sądownictwo – mówił w podcaście Machina Władzy w Radiu ZET prof. Antoni Dudek. Jego zdaniem ewentualne nieuznanie wyniku wyborów będzie równoznaczne z "końcem państwa".

Kaczyński Tusk
fot. JACEK DOMINSKI/ Beata Zawrzel/ REPORTER

Jesienią 2023 roku w Polsce mają odbyć się wybory parlamentarne. Ostatnie sondaże wskazują na to, że to obecna opozycja (KO, Lewica, Polska 2050 i PSL) będzie w stanie zbudować sejmową większość i stworzyć nowy rząd. Wciąż jednak nie wiadomo, w jakim wariancie i w ramach jakich list partie opozycyjne wezmą udział w wyborach. Pojawia się także coraz więcej znaków zapytania w kontekście samego procesu wyborczego, jego transparentności, ostatecznej ordynacji wyborczej oraz konsekwencji powstania tzw. komisji weryfikacyjnej. Zarówno PiS jak i opozycja oskarżają się wzajemnie o możliwość stosowania nieczystych zagrań przy urnach wyborczych.

- Cyniczny symetrysta odpowiada tak: mnie nie interesuje, czy wygra PiS czy anty-PiS. Mnie interesuje, czy ten następny rząd zacznie rozwiązywać problemy, które widać gołym okiem - mówił w podcaście Machina Władzy w Radiu ZET politolog i historyk prof. Antoni Dudek. - Na razie mamy do czynienia z festiwalem kłamstw i oszustw z obu stron. Ja to rozumiem, bo taka jest demokracja. Opowiada się ćmoje-boje przed wyborami, ale jest pytanie, co się robi po wyborach. Albo po wyborach zaczyna się ryzykować, że nie wygra się już kolejnych, ale coś się naprawdę próbuje zmienić. Albo uprawia się taką propagandę, jaką przez 8 lat PiS nam serwuje, że jest wspaniale, a będzie jeszcze lepiej. No nie będzie lepiej.

Prof. Dudek zwracał uwagę, że najważniejszym wyzwaniem dla nowego rządu będzie naprawa sytuacji gospodarczej w kraju. - Jestem ciekaw, kto będzie sprzątał po tym radosnym balu, który nam PO-PiS po 2005 roku urządził, po wejściu Polski do Unii. Żeby była jasność – ja nie mówię, że na bal nie ma miejsca. Był czas, gdy mieliśmy naprawdę spore dokonania po latach 90., po czym żeśmy osiedli na laurach, pobalowaliśmy, a w 2020 roku wybuchem pandemii bal się skończył. Trzeba było ostro zakasać rękawy, zacisnąć pasa i do przodu. A my już jedziemy trzeci rok na kredyt.

Wybory 2023. "Będzie to oznaczało koniec państwa"

- Mam podejrzenie, że to będą najuczciwiej przeprowadzone wybory z wszystkich po 1989 roku. Będziemy mieli ogromną liczbę mężów zaufania z obu stron i każdy głos będzie oglądany bardzo uważnie. Co nie zmienia faktu i tego nie wykluczam, że po wyborach strona przegrana ogłosi, że wybory zostały sfałszowane. Byliśmy już tego bardzo blisko w 2020 roku, kiedy PiS wymyślił wybory kopertowe - podkreślał gość Machiny Władzy.

- Nie obawiam się samej kampanii wyborczej, tylko sytuacji po wyborach, czyli uznania przez przegraną stronę wyborów za sfałszowane, a w związku z tym Sejmu za nielegalny. Wtedy brniemy i rozszerzamy tę gangrenę, która dotknęła sądownictwo. Ono było w złym stanie do 2015 roku, po czym pacjent został poddany takiej kuracji, po której jest już jedną nogą na tamtym świecie. Objawem tego są te dwie potężne grupy sędziów – starzy, nowi, sędziowie i neo-sędziowie. To jest kompletna katastrofa.

Antoni Dudek przekonywał, że nieuznanie wyniku wyborów parlamentarnych będzie równoznaczne z "końcem państwa". - Gdybyśmy do tego doszli w sytuacji, gdzie mamy Sejm, w którym część klasy politycznej mówi: "to jest nielegalny Sejm", no to właściwie mamy już koniec państwa. Sejm jest tym, co jeszcze wszyscy uznają. PiS ma niewielką większość, ale jak coś uchwali, to reszta tego nie kwestionuje. Ale jeżeli dojdziemy do sytuacji, gdzie ustawy Sejmu będą kwestionowane, bo jest on rzekomo nielegalny, to będzie to oznaczało koniec państwa.

- Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie. Pewnie nastąpią jakieś pojedyncze protesty, ktoś ponarzeka, ale przez to, że to będzie tak liczone, to będą najuczciwiej przeprowadzone wybory.

Trzaskowski kandydatem na premiera?

Opozycja ma realne szanse na wygraną w kolejnych wyborach? - Wygrać wybory w rozumieniu stworzenia rządu tzw. kordonowej koalicji ma szanse i ja je oceniam na mniej więcej 60 proc. – uważa prof. Dudek. - Jak patrzę na sumę sondaży, które się niewiele zmieniają, to widać, że te cztery podmioty na lewo od PiS mają szansę na większość. Jaka tu jest rola Tuska? Zrobił on jedną ewidentną rzecz – uczynił Platformę Obywatelską na nowo główną siłą opozycji. Jak wrócił Tusk nastąpił wyraźny wzrost siły PO, ale on się odbył głównie kosztem partii Szymona Hołowni. Tusk nie przyciągnął żadnych nowych wyborców dla opozycji i co więcej, nie przyciągnie. To jest ta ciemna strona Tuska z punktu widzenia opozycji – ma on ogromny elektorat negatywny.

- Tusk ma taki szklany sufit i chyba on jest gdzieś w okolicach 30 proc. I teraz jest pytanie, co zrobi on wiosną 2023 roku? Ma do wyboru dwie rzeczy. Ponieważ nie udało mu się nakłonić reszty do stworzenia wspólnej listy i raczej to się nie uda, ma do wyboru utrzymanie status quo albo zrobić wariant Kaczyńskiego z 2015 roku, czyli ogłosić, że jak wygra Platforma, to premierem będzie Rafał Trzaskowski. I w tym momencie moim zdaniem notowania Koalicji Obywatelskiej idą o kilka procent do góry. Dlaczego? Bo z wszystkich badań jasno wynika, że Trzaskowski ma po prostu lepsze notowania.

Prof. Dudek przekonywał, że kluczowe z punktu widzenia nowego rządu będą relacje z Andrzejem Dudą. - Trzaskowski będzie miał dużo lepsze relacje niż Donald Tusk. Duda zostanie z tym rządem jeszcze na dwa lata i inaczej ten rząd niewiele zdziała, jeśli się nie dogada z prezydentem. A nie jest też tak, że prezydent będzie wyłącznie sypał piach w tryby tego rządu. Może tak robić, ale nie musi. Dlaczego? Bo moim zdaniem Andrzej Duda zmienił mentora. Andrzej Duda już się wylogował z obozu PiS, tylko wielu jeszcze tego nie zauważyło.

"Demografia będzie przeciwko PiS"

- W tym rządzie kordonowej koalicji będzie problem, jak pogodzić tak sprzeczne interesy. Nie wiem, jak to się skończy, ale nie wykluczam, że wywróceniem wszystkiego do góry nogami i tym, że PiS na tym skorzysta. Tyle tylko, że demografia jest przeciwko PiS. Dla mnie fundamentalne znaczenie będą miały wybory prezydenckie w 2025 roku.

Dlaczego będą one tak istotne? - Moim zdaniem demografia będzie przeciwko PiS. Nie bardzo wierzę w to, że ktoś z tego obozu, Morawiecki, Szydło czy ktokolwiek inny, wygra wybory w 2025 roku. Wygra je ktoś, kto będzie kandydatem anty-PiS, być może wspomniany Trzaskowski, jeśli nie zostanie premierem – ocenił Antoni Dudek.

loader

RadioZET.pl