Obserwuj w Google News

"Powinni stanąć przed komisją". Zaskakujące słowa wiceministra ws. lex Tusk

2 min. czytania
29.05.2023 16:15
Zareaguj Reakcja

Również wielu dziennikarzy powinno stanąć przed komisją ds. badania wpływów rosyjskich. Takich, którzy mają w swojej działalności pewnego rodzaju naleciałości prorosyjskie - powiedział wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz. Pomimo pytań ze strony Patryka Michalskiego z Wirtualnej Polski oraz Justyny Dobrosz-Oracz z "Gazety Wyborczej" nie podał jednak żadnych nazwisk ani nie sprecyzował do końca, co miał na myśli.

Lex Tusk
fot. Twitter/Patryk Michalski, PAP

Andrzej Duda poinformował w poniedziałek, że zdecydował o podpisaniu ustawy o powołaniu komisji ds. badania wpływów rosyjskich, czyli tzw. lex Tusk. Podkreślił jednocześnie, że skieruje ją - w trybie następczym - do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że ustawa zaczęła już obowiązywać, niezależnie od tego, co teraz zrobi TK.

Wiceszef MON: przed komisją powinno stanąć wielu dziennikarzy

Dziennikarze w Sejmie - przede wszystkim Patryk Michalski z Wirtualnej Polski i Justyna Dobrosz-Oracz z "Gazety Wyborczej" zapytali wiceszefa MON i senatora PiS Wojciecha Skurkiewicza, czy są politycy partii rządzącej, których chciałby zobaczyć przed tą komisją. Padły nazwiska m.in. byłego ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego oraz byłego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Skurkiewicz popisał się dość osobliwą odpowiedzią.

Redakcja poleca

- Moim zdaniem również powinno wielu dziennikarzy stanąć przed komisją. Takich, którzy mają również w swojej działalności pewnego rodzaju naleciałości prorosyjskie, między innymi dziennikarze, którzy współpracowali z takim portalem jak "Telegraf" - powiedział polityk. Wymiana zdań została utrwalona na nagraniu udostępnionym Michalskiego.

Wiceminister nie sprecyzował jednak, o co dokładnie mu chodzi. Nie podał również żadnych nazwisk, choć reporterzy kilkukrotnie go o to dopytywali. Odparł jedynie, że jest "wiele takich przypadków". Powtórzył też nazwę "Telegraf", choć na sugestię ws. braci Karnowskich (którzy w tygodniku "Sieci" zaraz po inwazji Rosji na Ukrainę przeprowadzili wywiad z rosyjskim ambasadorem) nie zareagował. Dodał jedynie, że na pewno nie będzie członkiem tej komisji.

Lex Tusk. Co zawiera podpisana przez Dudę ustawa?

Komisja miałaby analizować m.in. czynności urzędowe, tworzenie, powielanie, udostępnianie informacji osobom trzecim, wpływanie na treść decyzji administracyjnych, wydawanie szkodliwych decyzji, składanie oświadczeń woli w imieniu organu władzy publicznej lub spółki, zawieranie umów czy dysponowanie środkami publicznymi lub spółki.

Redakcja poleca

Decyzje, które mogłaby podejmować komisja, to m.in.: uchylenie decyzji administracyjnej wydanej w wyniku wpływów rosyjskich, wydanie zakazu pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi do 10 lat oraz cofnięcie i zakaz poświadczania bezpieczeństwa na 10 lat.

Duża część ekspertów i prawie cała opozycja jest zdania, że ta ustawa jest niekonstytucyjna i stanowi jedynie "bat" na przeciwników politycznych. Potocznie określana jest mianem lex Tusk z uwagi na fakt, iż niektórzy politycy obozu rządzącego chcieliby pozbawić byłego premiera oraz lider PO możliwości sprawowania funkcji publicznych.

RadioZET.pl/PAP/Wirtualna Polska