Obserwuj w Google News

Hołownia proponuje referendum. Ta sprawa dzieli nowy rząd

4 min. czytania
07.12.2023 08:10
Zareaguj Reakcja

Szymon Hołownia w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przyznał, że nie będzie miał oporów z "wezwaniem na dywanik" Jarosława Kaczyńskiego. Marszałek Sejmu skomentował również sytuację w TVP oraz podtrzymał chęć zorganizowania referendum ws. przepisów aborcyjnych.

Szymon Hołownia
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Szymon Hołownia w wywiadzie dla "Rz" zaznaczył, że "rozmawia często z nowymi posłami i wielu z nich ma poczucie, zwłaszcza po pierwszych dwóch–trzech dniach posiedzeń, że to nie jest ten spektakl, który sobie wyobrażali". - Jeśli przez cztery lata nic się w tym obszarze nie zmieni, to poniesiemy porażkę, niezależnie od tego, ile ustaw uchwalimy - podkreślił.

Marszałek Sejmu pytany, "jakie zmiany chce wprowadzić przez najbliższe dwa lata piastowania urzędu" i "jak zostanie zmieniony regulamin", marszałek Sejmu powiedział: - Zacząłem od zmiany sposobu prowadzenia obrad. Potrzeba innego stylu niż ten, który był na tej sali w ciągu ostatnich ośmiu lat. Wraz z wicemarszałkami będziemy próbowali oczywiście, o ile posłowie pozwolą, raczej tonować niż zaostrzać debatę.

Redakcja poleca

Kaczyński na dywaniku u Hołowni? "Jeśli to będzie konieczne"

- Regulamin Sejmu zaś trzeba po prostu stosować. Jest w nim całkiem sporo metod dyscyplinowania izby, której celem nie jest przecież wyłącznie +wygadanie się+ posłów, lecz podejmowanie decyzji, konkludowanie, tego oczekują ludzie - zaznaczył Szymon Hołownia. Jako przykład zachowania posłów, którzy chcą destabilizować obrady, wymienił masowe zgłaszanie wniosków formalnych, które "w rzeczywistości są oświadczeniami w imieniu klubów w tematach bieżących i okazją do ostrej minidebaty.

- Zastanawiałem się, czy nie lepiej dać po prostu klubom i kołu codziennie więcej czasu na regularne oświadczenia w sprawach bieżących, tak żeby każdy mógł powiedzieć, co klubowi leży na wątrobie, i nie stawać na rzęsach, udając, że składa formalny wniosek - tłumaczył marszałek Sejmu. Dodał, że "doświadczeni posłowie i pracownicy Kancelarii Sejmu zwracają mi jednak uwagę, że może się to skończyć tym, że i tak będzie na koniec i jedno, i drugie, posłowie wygłoszą oświadczenia, a później będą i tak zgłaszać te niby-wnioski".

Zapytany, czy zaprosiłby Jarosława Kaczyńskiego na dywanik, gdyby naruszał regulamin Sejmu, odpowiedział: - Tak, oczywiście. Poproszę go, jeżeli będzie to konieczne, ale na razie współpraca akurat z posłem Kaczyńskim przebiega bez zarzutu. Mieliśmy do tej pory dwie wymiany zdań w izbie, obie były niekonfrontacyjne, pozbawione agresji. Są inni posłowie, którzy te granice przekraczają, i nie będę miał żadnych wątpliwości, gdy trzeba będzie używać wszystkich dostępnych narzędzi. Regulamin Sejmu mówi wyraźnie, że marszałek ma stać, skutecznie, na straży porządku i powagi w izbie.

"TVP Info nakłada mi filtry na twarz"

Pytany, "kiedy się zmienią media publiczne", marszałek Sejmu powiedział: "szybko". - Jest kilka wariantów działań w tej sprawie. Prace trwają. Te działania muszą być szybkie, jednoznaczne i nie polegać na przejęciu telewizji przez kolejną partię, tylko próbie wejścia w rozwiązanie systemowe problemu - wyjaśnił.

Szymon Hołownia odniósł się również do tego, jak jest pokazywany w Telewizji Polskiej. - TVP Info nakłada mi czerwone filtry na twarz i to jest anegdotyczne, zresztą to samo robią Tuskowi i innym, ale Polacy mają przede wszystkim prawo do rzetelnej, nieskażonej propagandą informacji, bo na jej podstawie podejmują najważniejsze decyzje: o tym, gdzie będą mieszkać, do jakiej szkoły posłać dziecko, czy zainwestować w firmę - tłumaczył Szymon Hołownia.

Pytany, czy "nie będzie wahnięcia w drugą stronę", powiedział: - Dopóki ja i Polska 2050 będziemy mieli coś do powiedzenia w tej sprawie, będziemy robić wszystko, żeby i w spółkach Skarbu Państwa, i w mediach publicznych tego politycznego wahnięcia nie było. Wejście teraz wprost w kalosze PiS to byłoby prymitywne traktowanie demokracji, co zemściłoby się w połowie kadencji. Ludzie zagłosowali za zmianą dużo większą niż wyrzucenie z siodła władzy Kaczyńskiego.

Redakcja poleca

Hołownia: referendum ws. aborcji, głosowanie w Sejmie ws. związków partnerskich

Pytany, "czy zostanie podniesiona kwestia aborcji w tym Sejmie i dojdzie do zapowiadanego referendum", Szymon Hołownia powiedział, że "tym tematem będziemy musieli się zająć". - Mamy już w Sejmie w opracowaniu dwa projekty ustaw, które złożyła Lewica w tej sprawie. One są w tej chwili w konsultacjach - wyjaśnił.

Zapewnił, że "Trzecia Droga trwa na stanowisku, że powinno zostać przeprowadzone referendum". - Będziemy szli każdy własną drogą. W poczuciu odpowiedzialności, też pewnie konsultując ze sobą swoje kroki, żeby nie doprowadzić do jeszcze większego nieszczęścia. W tej sprawie każdy z nas ma swoje jasne stanowisko i nikt go od wyborów nie zmienił - wyjaśnił marszałek Sejmu.

Pytany, "jak powinno brzmieć to pytanie referendalne", Szymon Hołownia powiedział: "powinniśmy ustalić to wspólnie, w panelu obywatelskim". - Mam nadzieję, zaczniemy go uruchamiać przy Sejmie w przyszłym roku. Zaproszę do współpracy przy tym najlepszych w Polsce specjalistów od partycypacji obywatelskiej - wyjaśnił.

Pytany, "czy związki partnerskie będą procedowane", marszałek Sejmu powiedział: "chciałbym zobaczyć taki projekt ustawy". - Jeżeli go zobaczę, to oczywiście nadam mu bieg. On też pewnie nie będzie projektem rządowym. Natomiast ja z przyjemnością za takim projektem zagłosuję, jeżeli się w Sejmie znajdzie - zapewnił Szymon Hołownia.

Źródło: Radio ZET/"Rzeczpospolita"/PAP

Nie przegap