,

"To jest pana robota". Poruszający apel nastolatka do Tuska

24.03.2023 17:09

Podczas spotkania z wyborcami w Częstochowie 19-letni licealista zwrócił się z poruszającym apelem do Donalda Tuska. Poprosił lidera PO, by ten przekonał do udziału w wyborach tych, którzy nie są na to zdecydowani. Wspomniał też o tym, że poważnie rozważa wyjazd na studia za granicę, bo nie jest pewien wygranej opozycji.

Spotkanie z Donaldem Tuskiem
fot. YouTube (screen)

Donald Tusk podróżuje po Polsce, spotyka się z obywatelami i proponuje różne rozwiązania. Ostatnio m.in. obiecał 1500 złotych "babciowego" albo "dziadkowego" rodzinom z małymi dziećmi, których mama chce wrócić do pracy. To jedna z odpowiedzi PO na kryzys demograficzny w Polsce.

W trakcie spotkań często głos zabierają osoby zgromadzone na widowni. Nie inaczej było 23 marca w Częstochowie, gdzie lider Platformy musiał skonfrontować się z gorzką refleksją młodego mężczyzny o imieniu Jacek. 

Spotkanie Tuska z wyborcami. Poruszające słowa 19-latka

- W maju piszę maturę i zastanawiałem się, gdzie pójdę na studia, z czym powiążę swoją przyszłość - przyznał 19-latek. Powiedział, że bierze pod uwagę wyjazd za granicę. Następnie brutalnie szczerze ocenił szanse opozycji na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.

- Nie jestem pewien ani rządów, ani tego, że pan wygra te wybory. Że Platforma wygra te wybory. Bo widzę po sondażach, że nie jest dobrze - stwierdził. Nawiązał w ten sposób do ostatnich badań, które - jeśli dają opozycji wygraną z PiS - to minimalną i tylko w konkretnych przypadkach.

Potrzebuję, żeby pan przekonał, ale nie te osoby, które są tutaj. Bo my pójdziemy i zagłosujemy, bo panu ufamy - że pan da radę, naprawi, rozliczy. Ale są ludzie, którzy siedzą w domach i myślą "co mi po tym, przecież to bez różnicy". Tak nie może być 19-latek na spotkaniu z Donaldem Tuskiem

Gdy licealista wygłosił te słowa, na sali rozległy się brawa. Następnie zwrócił się z apelem do samego Tuska. Podkreślił, że "zależy mu na Polsce". - Mogę wyjechać, umiem mówić po angielsku i sobie dam radę. Ale chcę być w Polsce, tutaj mam rodzinę, tutaj mam braci. Tutaj mam dziewczynę. [...] Chcę tutaj być i to jest pana robota - podsumował.

Na sali rozległy się krzyki: "Jedna lista, jedna lista". - Dziękuję za te słowa i za te emocje. Emocje więcej warte są niż deklaracje i manifesty. Widzę, że u pana są one bardzo autentyczne. Jestem poruszony - odparł będący pod wrażeniem Tusk. Zaapelował też po raz kolejny do liderów pozostałych partii opozycyjnych, by "przestali kalkulować, co się bardziej opłaca".

loader

RadioZET.pl/YouTube

Logo radiozet Dzieje się