Pożar hali w Siemianowicach Śląskich, mnóstwo czarnego dymu. Ważny apel służb
Pożar hali przy ul. Chemicznej w Siemianowicach Śląskich. Czarny dym widać z dużej odległości. - Płoną tworzywa sztuczne. Z budynku ewakuowało się osiem osób - powiedział Radiu ZET kpt. Sebastian Karpiński, oficer prasowy Komendanta Miejskiego PSP. "Zachowajcie ostrożność, stosujcie się do poleceń służb pracujących na miejscu. Jeśli to możliwe - wybierzcie alternatywną trasę" - apeluje śląska policja. Z powodu intensywnego zadymienia mieszkańcy Siemianowic Śląskich zostali poproszeni o zamknięcie okien.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie materiały spłonęły w pożarze hali w Siemianowicach Śląskich.
- Dlaczego policja apeluje o ostrożność w związku z pożarem.
- Które służby i w jakiej liczbie uczestniczą w akcji gaśniczej.
Pożar hali w Siemianowicach Śląskich
"Przy ul. Chemicznej w Siemianowicach Śląskich doszło do pożaru w prywatnej hali produkcyjnej przetwórstwa tworzyw sztucznych. Nie ma informacji o poszkodowanych" - podają lokalne źródła. Dym widać z dużej odległości. Policja apeluje o zachowanie ostrożności.
Na miejscu działa około 20 zastępów straży pożarnej. Pożar nie został jeszcze zlokalizowany, jednak nie cała hala objęta jest ogniem.
Kolejny pożar, płoną tworzywa sztuczne
- Ogniem zajęło się 300 metrów kwadratowych hali przy ulicy Chemicznej. Płoną tworzywa sztuczne. Z budynku ewakuowało się osiem osób - powiedział Radiu ZET kpt. Sebastian Karpiński, oficer prasowy Komendanta Miejskiego PSP.
- Strażacy nie wiedzą wciąż co jest przyczyną pożaru. Trwa lokalizacja jego źródła. Teraz skupiają się na zabezpieczeniu terenu wokół, żeby ogień nie przeszedł na sąsiednie zakłady. Sytuacja jest trudna, z wnętrza hali wydobywają się ogromne jęzory ognia. Do tego strażakom zagrażają butle z gazem no i trujący dym, który unosi się nad regionem - relacjonuje reporter Radia ZET.
Do sytuacji odniósł się także minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak, który podkreślił, że wszystkie duże pożary są obecnie szczegółowo analizowane pod kątem ewentualnych aktów dywersji. - Każde duże zdarzenie, każdy pożar, każda próba podpalenia jest oceniana z punktu widzenia, czy może być efektem aktu dywersji. (...) Jesteśmy w kontakcie tutaj oczywiście z Państwową Strażą Pożarną, która zadysponowała siły i najważniejsze w tym momencie jest to, żeby prowadzić akcję gaśniczą, żeby minimalizować ryzyko dla okolicznego terenu - powiedział minister.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET