Tajemniczy pożar pod Grójcem. Gawkowski mówi o wojnie hybrydowej

2 min. czytania
24.09.2026 09:44
Obserwuj nas na Google

Pożar stacji Starlink na Mazowszu postawił służby na nogi. Sprawą zajmuje się ABW, a wicepremier Krzysztof Gawkowski wskazuje na możliwy element wojny hybrydowej. Stacja zapewniała dostęp do internetu m.in. Ukrainie.

Pożar
fot. NewsLubuski (zdj. ilustracyjne)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do pożaru stacji Starlink na Mazowszu.
  • Dlaczego ABW podejrzewa sabotaż w pożarze stacji Starlink.
  • Co może oznaczać pożar stacji Starlink dla działania internetu w regionie.
  • Które elementy wskazują na wojnę hybrydową w kontekście pożaru.

Pożar stacji Starlink na Mazowszu

W środę w pobliżu miejscowości Grójec na Mazowszu doszło do pożaru stacji Starlink - to infrastruktura, która zapewnia dostęp do internetu m.in. dla Ukrainy. Służby przekazały, że paliła się skrzynka zasilająca. 

Na miejsce zadysponowano trzy zastępy straży pożarnej, które szybko ugasiły ogień. W sprawę włączyła się też ABW. Służby nie wykluczają bowiem, że doszło do sabotażu. - Funkcjonariusze są na miejscu, badają różne scenariusze. Przede wszystkim sprawdzają, co było przyczyną pojawienia się ognia - mówił rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

ABW bada sprawę. „To może być element wojny hybrydowej"

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski powiedział w czwartek, że „wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z kolejnym elementem wojny hybrydowej". Podkreślił, że gdyby w Polsce doszło do wyłączenia takich stacji, doszłoby do zakłócenia w dostawach internetu, a co za tym idzie, również do zakłócenia w działaniu m.in. bankomatów.

Redakcja poleca

- Czasami nie zdajemy sobie sprawy, że taki przekaźnik telekomunikacyjny decyduje o tym, czy w jakiejś części Polski, czy Europy, w tym Ukrainy, mamy po prostu internet - powiedział Gawkowski. 

Dodał, że chodziło o to, aby internet nie popłynął i żeby „jakieś instytucje, w tym armia, armia ukraińska, miała zachwiany dostęp do internetu". Gawkowski doprecyzował, że nie można obecnie powiedzieć, czy na pewno za pożarem stacji stoją Rosjanie, ale wiele wskazuje na to, że działanie to wpisuje się „w rosyjską, nową doktrynę ataku". - Nie czołgi i nie samoloty tutaj wlecą, a będziemy mieli takie działania, które mają wyłączyć internet, doprowadzić, że wody nie ma w kranie, gazu nie ma, nie ma prądu - mówił wicepremier.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET