Protest przeciwko zakazowi aborcji w Poznaniu. "Marszałek dalej trzyma ustawy w zamrażarce"
W proteście przeciwko zakazowi aborcji w Poznaniu wzięło udział około 50 osób. Protestujący domagali się procedowania w Sejmie projektów ustaw dotyczących liberalizacji prawa aborcyjnego. Zdaniem osób biorących udział w manifestacji odpowiednie projekty ustaw trafiły do Sejmu już na pierwszym posiedzeniu obecnej kadencji parlamentu, ale Marszałek Szymon Hołownia "dalej trzyma te ustawy w zamrażarce".
- 10 zdjęć Zobacz galerię
W niedzielę 7 stycznia o godzinie 14 na Starym Rynku w Poznaniu odbył się protest przeciwko zakazowi aborcji. "Chcemy przypomnieć politykom i polityczkom, że patrzymy im na ręce, i nie zapomniałyśmy, że obiecali nam zmianę prawa antyaborcyjnego. Zegar tyka. My to hasło znamy dobrze z gabinetów ginekologicznych. Tylko ono nie do nas powinno być kierowane, ale do polityków i polityczek" - informowały w opisie wydarzenia działaczki.
Protest przeciwko zakazowi aborcji w Poznaniu
Manifestację pod hasłem "ostatni dzwonek" zorganizował kolektyw PyRA. W wydarzeniu uczestniczyło około 50 osób. Protestujący domagali się procedowania w Sejmie projektów ustaw dotyczących liberalizacji prawa aborcyjnego.
Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Poznania" na Facebooku
Jedna z organizatorek manifestacji, która jest członkinią kolektywu PyRA i chce być anonimowa, powiedziała, że przyczyną protestu jest brak dostępu do legalnej aborcji na żądanie. Dodała, że projekty odpowiednich ustaw zostały złożone do Sejmu na pierwszym posiedzeniu obecnej kadencji parlamentu.
- Te ustawy nadal nie mają nadanych numerów druku. Marszałek Sejmu dalej trzyma te ustawy w zamrażarce, więc na dobrą sprawę, to, co udało się zrobić po naszej, obywatelskiej stronie, leży u marszałka na biurku. U marszałka, który ma dzisiaj ważniejsze rzeczy do zrobienia niż zajęcie się obietnicami wyborczymi całej demokratycznej opozycji - powiedziała.
Prawa kobiet dla KO są "jednym z priorytetów"
Zdaniem organizatorki to dzięki protestom przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego w 2020 roku oraz zaangażowaniu kobiet udało się wygrać wybory obecnej koalicji rządzącej. - Udało się oczywiście szybko zapomnieć o tym, dzięki komu to się stało, dlatego tu dziś jesteśmy - mówiła.
W wydarzeniu wzięła udział posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Kierzek-Koperska. Pytana przez PAP o postulaty demonstrujących, zaznaczyła, że nie może się wypowiadać za marszałka Sejmu Szymona Hołownię. Zapewniła, że dla jej ugrupowania prawa kobiet są jednym z priorytetów. Posłanka wyraziła przekonanie, że kwestiami liberalizacji przepisów dotyczących aborcji parlament zajmie się po uchwaleniu budżetu państwa.
- Jestem przekonana, że jak tylko to się zadzieje, to w dalszej kolejności będziemy procedować właśnie tę ustawę, bo jest naprawdę duża chęć do zmiany tych przepisów, wśród naszych koalicjantów również. I wydaje nam się, że przekonamy do tego również PSL. W moim przekonaniu jest to kwestia miesiąca - powiedziała.
Źródło: Radio ZET/PAP
- Czworaczki przyszły na świat w Poznaniu. "Rodzina może liczyć na pełne wsparcie"
- Poznajesz tego mężczyznę? Szuka go policja
- Odcinkowy pomiar prędkości na A2 w Poznaniu. Kiedy zacznie działać? Mamy komentarz rzeczniczki