Ten protest rolników pod Poznaniem ma być gigantyczny. "Forma będzie hybrydowa"

2 min. czytania
13.03.2024 11:11
Obserwuj nas na Google

Protest rolników pod Poznaniem odbędzie się 20 marca. Organizatorzy zapowiedzieli, że forma strajku będzie hybrydowa, a blokady dróg odbędą się w kilkudziesięciu miejscach Wielkopolski. "Najlepiej zróbcie sobie dzień wolny od pracy" - apelują rolnicy.

fot. Lukasz Gdak/East News

Protest rolników odbędzie się w środę 20 marca. W Wielkopolsce odbyło się już spotkanie organizacyjne środowisk rolniczych, na którym omówione zostały szczegóły nadchodzącego strajku. "Musimy wywrzeć ogromną presję na rządzie" - zaznaczono na profilu Rola Wielkopolski w mediach społecznościowych.

Rolnicy zapowiadają, że protest generalny, który odbędzie się 20 marca, ma być największym z dotychczasowych. - Na ten moment mamy już zaplanowanych kilkadziesiąt lokalizacji - powiedział w rozmowie z portalem RadioZET.pl Emil Lemański, rzecznik prasowy Roli Wielkopolski. Strajkujący ponownie zablokują główne węzły komunikacyjne pod Poznaniem. "Rodaków prosimy o wsparcie i wyrozumiałość, najlepiej zróbcie sobie dzień wolny od pracy, w ten sposób też pomożecie" - dodali organizatorzy. 

Redakcja poleca

Protest rolników w Wielkopolsce. "Hybrydowa forma"

- Forma protestu będzie hybrydowa. Rolnicy mają różne podejście. Jedni chcieliby zablokować wszystko, a inni rozdawać kwiatki. Chcemy to pogodzić, dlatego przyjmiemy taką formę, że główne węzły komunikacyjne będą blokowane, a na lokalnych punktach będą formy happeningu, czyli rozdawanie ulotek i warzyw - powiedział Emil Lemański. Rolnicy pojawią się również pod domami posłów.

Po ostatnich protestach w Warszawie oraz spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem rolnicy wciąż nie osiągnęli porozumienia z rządem. "Niestety po raz kolejny nie przedstawiono nam żadnych konkretów. Premier powiedział, że granicy nie zamknie, a w Zielonym Ładzie jedynym ustępstwem jest zamiana z 4 proc. ugorowania na 7 proc. strączkowych" - zaznaczono na profilu Rola Wielkopolski.

Rolnicy strajkują, a ludzie stoją w korkach

W sieci pojawia się coraz więcej głosów oburzonych internautów, którzy przez protesty rolników muszą stać w korkach. "Nadłożyłem 85 kilometrów, zapłaciłem 35 złotych za przymusowy przejazd A2, spóźniłem się na spotkanie u klienta. Do domu wróciłem 1,5 godziny później. Jeżeli strajki mają wyglądać w ten sposób, to za chwilę reszta społeczeństwa obróci się przeciwko rolnikom, a cześć ludzi, nie mogąc wykonywać swoich obowiązków, zostanie bez pracy" - napisał internauta, który podkreślił, że nie jest przeciw rolnikom i szanuje ich pracę.

Emil Lemański w rozmowie z portalem RadioZET.pl podkreśla, że zdaje sobie sprawę z tego, że protesty powodują duże utrudnienia dla mieszkańców. Rzecznik zaznacza jednak, że ciężko przyjąć inną formę strajków. - My nie chcemy pieniędzy ani cudów, tylko chcemy uporządkować sytuację ze zbożem w kraju i poza granicami. Chcemy też znieść unijny Zielony Ład. Myślę, że to kwestia dobrej woli u nas w rządzie i w Brukseli - zaznaczył.

Źródło: Radio ZET/Facebook

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET