Przyjechali do zaniedbanego psa, odkryli koszmar kobiety. „Błagała o ratunek z piekła”
Dramat w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. OTOZ Animals poinformowało o szczegółach podjętej interwencji, która miała dotyczyć zaniedbanego psa. Inspektorzy stowarzyszenia na miejscu odkryli koszmar, jakiego za zamkniętymi drzwiami doświadczała młoda kobieta.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegała dramatyczna interwencja OTOZ Animals na Mokotowie.
- Dlaczego właściciel psa został zatrzymany przez policję.
- Co odkryto w mieszkaniu oprócz cierpiącego zwierzęcia.
Interwencja OTOZ Animals na Mokotowie
Warszawski Inspektorat OTOZ Animals we wpisie w mediach społecznościowych opisał dramatyczną interwencję w jednym z mieszkań na Mokotowie. Zaczęło się od zgłoszenia dotyczącego dramatycznie pogarszającego się stanu psa. Jak podali inspektorzy OTOZ Animals, na miejscu zastali jednak nie tylko cierpiące zwierzę, ale też „głęboko skrywany domowy koszmar”.
Już początek interwencji był trudny. Właściciel zwierzęcia miał przejawiać „furiacką agresję”, w związku z czym przedstawiciele OTOZ Animals wezwali policję. Gdy czekali na przyjazd funkcjonariuszy, z mieszkania miała „wyślizgnąć się” młoda kobieta. „Udając, że chce nam coś pokazać na ekranie telefonu, wyświetliła komunikat »PROSZĘ O POMOC«, po pewnym czasie ponownie wybiegła na klatkę schodową i rzuciła w naszą stronę chusteczkę higieniczną z numerem telefonu” - relacjonowało OTOZ Animals.
Piekło za zamkniętymi drzwiami
„Napisaliśmy wiadomość pod wskazany numer. W wysłanych chwilę później wiadomościach SMS błagała o ratunek z piekła, które przechodziła za zamkniętymi drzwiami” - dodano we wpisie. Przybyli na miejsce policjanci zostali poinformowani o bezpośrednim zagrożeniu życia kobiety i psa. Na miejsce mieli zostać wezwani m.in. technicy kryminalistyki.
„Po wejściu do środka, w odizolowanym pokoju odnaleźliśmy zamkniętego, skrajnie zagłodzonego psa. Żywy szkielet powleczony skórą 4-letni dog niemiecki, kupiony z renomowanej hodowli FCI, był pokryty potężną ilością łupieżu i zmian skórnych. Jak ustaliliśmy, hodowca miał wiedzieć o tragicznej sytuacji zwierzęcia już od kwietnia…” - wyjaśniło OTOZ Animals. Dokumentacja medyczna psa była bardzo uboga. Zawierała jedynie pieczątkę za obowiązkowe szczepienie przeciw wściekliźnie.
Jak poinformowało OTOZ, właścicielowi psa założono Niebieską Kartę. Z mieszkania wyprowadzało go czterech policjantów, został zatrzymany na 48 godzin. Sam pies trafił do całodobowej kliniki. Wyniki badań krwi wykazały m.in. odwodnienie. Obecnie pies wraca do zdrowia. Interwencja OTOZ Animals trwała ponad trzy godziny.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET