Przywrócić pobór do wojska? „Płacimy Amerykanom okup za ochronę”
- Płacimy okup za ochronę, kupując drogie sprzęty czy samoloty. Wpadamy w panikę, gdy Amerykanie mówią, że może jednak nie wyślą do nas brygady swoich wojsk – stwierdził w najnowszym odcinku podcast Radia ZET „Machina Władzy” prof. Jacek Czaputowicz. Były szef MSZ mówił, dlaczego powinniśmy przywrócić pobór do armii i tłumaczył, jakie są powody zaniechań państwa w tej kwestii.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego brak poboru jest według Jacka Czaputowicza problemem dla polskiej armii.
- Co wpływa na niski wskaźnik oficerów w polskiej armii.
- Jakie są zastrzeżenia byłego szefa MSZ wobec systemu emerytalnego żołnierzy.
- Dlaczego Polska jest przez Czaputowicza uznawana jest za klienta w kontekście bezpieczeństwa.
Trzeba przywrócić pobór do wojska?
Regularnie w debacie publicznej wraca – zwłaszcza po pełnoskalowym ataku Rosji na Ukrainę - temat potencjalnego powrotu poboru do wojska, zawieszonego w 2009 roku. Mówią już o tym nie tylko przedstawiciele armii, ale także urzędnicy i eksperci. Jednym z nich jest prof. Jacek Czaputowicz. Były minister spraw zagranicznych, zabrał głos w tej sprawie w najnowszym odcinku podcastu Radia ZET „Machina Władzy”. Jego zdaniem „wcale nie chodzi o sondaże” ani ewentualny sprzeciw społeczeństwa wobec takiej decyzji.
- Nie robimy poboru, bo wojsko byłoby przerażone. Przede wszystkim w ogóle nie mamy oficerów, poligonów, koszar, Nie ma kto i gdzie tych poborowych szkolić. Nie mamy ani kadr, ani infrastruktury. W polskiej armii współczynnik oficerów jest jednym z najniższych, wynosi bodaj 12 proc. W innych państwach NATO-wskich to średnio ok. 20 proc. Nie mamy oficerów! - przyznał. Podkreślił, że badania opinii publicznej nie są wcale tak jednoznaczne, a Polaków – w kontekście zagrożenia ze strony Rosji – dałoby się przekonać do tego rozwiązania.
„Płacimy okup Amerykanom”
Przypomniał, że średni wiek odchodzenia żołnierza w Polsce na emeryturę to ok. 45-47 lat, a w Niemczech, Czechach czy na Węgrzech ok. 60 lat. - Mamy taki system, że żołnierze po 15 latach służby odchodzą na emeryturę. To sprawa niesłychanie wrażliwa. Wojsko kręci klasą polityczną, bo nie chce się zgodzić na reformę tego statusy. Ich zdaniem wojsku ma być dobrze – mówił Czaputowicz, zauważając, że mundurowi pobierają świadczenia emerytalne do końca życia, a jednocześnie mogą po służbie rozpocząć nowe kariery w polityce, mediach czy biznesie. - Najgłośniejsze przypadki to pani prezydentowa Nawrocka i pan marszałkowa Hołownia – wspomniał, odnosząc się do pracy pierwszej damy w Krajowej Administracji Skarbowej oraz żony byłego przewodniczącego parlamentu, która służyła w lotnictwie.
- To jest prawdziwy problem. Wszyscy na świecie to widzą, i Amerykanie, i Ukraińcy. Płacimy okup za ochronę, kupując drogie sprzęty czy samoloty. Wpadamy w panikę, gdy Amerykanie mówią, że może jednak nie wyślą do nas tej brygady. Teraz chcemy inwestować w koszary, żeby nas chronili. Bez tego, o czym mówię, jesteśmy europejską trzecią ligą w zakresie bezpieczeństwa i obrony – przekonywał były szef MSZ.
Według niego „Polacy chcą być wygodni, nie chcą ryzykować zaangażowania, stracić poziomu życia, dobrobytu ani ograniczyć wydatków socjalnych”. - Żołnierze nie chcą zmienić systemu, który polega na tym, że biorą emeryturę i przechodzą sobie do cywila. Nie chcemy przywrócić poboru, więc co roku rezerwa radykalnie się zmniejsza, a takich „zmarnowanych” roczników mamy już kilkanaście. Kupujemy te sprzęty i samoloty, 90 helikopterów Apache, które potem mogą być zupełnie nieprzydatne na polu walki, np. w starciu z dronami. Jeden przecież został niedawno zestrzelony w Zatoce Perskiej. Kupujemy środki do walki nieadekwatne do sytuacji, właśnie dlatego, że płacimy Amerykanom za ochronę – tłumaczył.
„Polska pełni rolę klienta”
Były szef polskiej dyplomacji jest zdania, że wszystko wynika ze słabości państwa polskiego. - Nie mamy żadnej alternatywy niż kupowanie tego bezpieczeństwa od innych – przyznał. Zgodził się, że tak samo było w czasach, gdy on sam pełnił funkcję ministerialną. - Krytykuję w tej kwestii rząd, niezależnie od tego, jako on jest. Jeśli teraz rządziłaby np. prawica, to też bym krytykował – stwierdził, zaznaczając jednocześnie, że decyzja o zniesieniu poboru w 2009 miała swoje racjonalne podstawy i uzasadnienie. - Wydawało się wtedy, że pole walki się zmieniło, że tylko zawodowi, dobrze opłacani żołnierze, wybitni specjaliści, mogą obsługiwać bardzo drogi sprzęt typu samoloty F-35, czołgi itp. Że do tego wszystkiego potrzebni są właśnie ci bardzo wysokiej klasy zawodowcy – ocenił.
- Tylko, że już w 2015 czy 2017, po aneksji Krymu i rosyjskiej agresji w Donbasie, inne państwa zaczęły przywracać pobór. Przywróciły je już kraje skandynawskie, bałtyckie. A my? Wojna w Ukrainie trwa już ponad cztery lata, a my nic w tej sprawie nie robimy – kontynuował. W jego opinii Polska „pełni rolę klienta, na co sobie zasłużyła”. - Inaczej niż np. Ukraina, która zdobywa sobie poparcie społeczne, siłę moralną tym, że może ponosić koszty wojny, przetrzymać zimę bez ogrzewania – zauważył.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET