Szalona ucieczka przed policją. Kierujący traktorem staranował radiowóz
Z pozoru rutynowy patrol szybko zmienił się w policyjny pościg. Dzielnicowi na terenie gminy Radwanice (woj. dolnośląskie) zauważyli traktor bez tablic rejestracyjnych i świateł, a próba zatrzymania do kontroli uruchomiła lawinę niebezpiecznych zdarzeń. 68-letni kierowca najpierw ignorował sygnały, potem podjął ucieczkę, by w kulminacyjnym momencie staranować radiowóz i kontynuować jazdę. Finał tej historii rozegrał się dopiero w pobliskiej miejscowości, gdzie mężczyzna próbował się bezskutecznie ukryć.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak policja próbowała zatrzymać 68-latka kierującego traktorem.
- Dlaczego traktor nie był dopuszczony do ruchu.
- Co grozi kierowcy za niezatrzymanie się do kontroli i brak OC.
- Gdzie policjanci znaleźli schowanego traktorzystę.
Radwanice. 68-latek kierujący traktorem staranował radiowóz
W środę 18 marca dzielnicowi patrolujący teren gminy Radwanice niedaleko Polkowic (woj. dolnośląskie) zauważyli poruszający się drogą publiczną traktor z przyczepą, który nie posiadał tablic rejestracyjnych ani oświetlenia z tyłu. Mundurowi natychmiast podjęli interwencję i dali kierującemu sygnał do zatrzymania przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierowca jednak zignorował polecenia policjantów i kontynuował jazdę.
Funkcjonariusze zrównali się z pojazdem, a jeden z nich wyraźnie dawał sygnały ręką oraz krzyczał nakazując zatrzymanie. Mężczyzna skręcił w polną drogę i zatrzymał się, jednak gdy policjant podszedł do traktora, mężczyzna nagle ruszył i zaczął ponowną ucieczkę. Policjanci ruszyli za nim, a po kilkuset metrach traktorzysta zatrzymał pojazd, po czym niespodziewanie włączył bieg wsteczny i staranował radiowóz, pchając go jeszcze przez kilka metrów i obracając w poprzek drogi. Na tym jednak nie zakończyła się jego ucieczka.
Policjanci opuścili uszkodzony radiowóz i ruszyli w pieszy pościg za sprawcą. Po krótkim czasie dotarli do najbliższej miejscowości, gdzie odnaleźli 68-latka oraz ukryty za jedną z posesji traktor z przyczepą, którym się poruszał. Jak się okazało, kierujący był trzeźwy, jednak zarówno traktor, jak i przyczepa nie były dopuszczone do ruchu. Nie posiadały rejestracji ani obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Mężczyzna został zatrzymany. Teraz odpowie za niezatrzymanie się do kontroli, za co grozi kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności. Co więcej, także "po kieszeni" odczuje to wyjątkowo mocno, gdyż zapłaci nie tylko za wyrządzone szkody, ale też wysoką karę pieniężną za brak obowiązkowego OC.
Źródło: Radio ZET/Policja Dolnośląska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET