Ratownicy z Jastarni kwaterowani w budkach na sprzęt. Po naszej interwencji gmina się wycofuje
Ratownicy pilnujący bezpieczeństwa na kąpieliskach w Jastarni od lat nocowali przez całe wakacje w plażowych domkach, oficjalnie figurujących jako magazyny na sprzęt. Działo się to wbrew przepisom, a warunki panujące w tych obiektach nie spełniały żadnych standardów - wynika z ustaleń Radia ZET. Kiedy zaczęliśmy interesować się sprawą, domki - w których ratownicy mieli mieszkać również w tym sezonie - zniknęły z plaży. Władze gminy zapowiadają, że począwszy od tego sezonu, nie będą już kontynuować tej praktyki.
- 4 zdjęć Zobacz galerię
Ratownicy z Jastarni kwaterowani w budkach na sprzęt
Jastarnia jest wyjątkiem na nadmorskiej mapie Polski pod względem organizacji kąpielisk. Gmina ta od kilkunastu lat nie przeprowadza publicznego przetargu na obsługę ratowniczą plaż. Zamiast tego ratownicy są zatrudniani jako pracownicy miejscowego Urzędu Miejskiego, a za ich koordynację odpowiada Jarosław Zwierzyna, na co dzień prezes Śląskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jak poinformował nas właściciel konkurencyjnej organizacji ratowniczej, fakt ten budzi wątpliwości w środowisku, bo inni nie mają możliwości ubiegania się o obsługę plaż w tej części Półwyspu Helskiego na warunkach rynkowych.
Od innych nadmorskich gmin Jastarnię różni jeszcze jedna rzecz: przyjeżdżający do pracy młodzi ludzie, mający dbać o bezpieczeństwo plażowiczów, nie mają zapewnionych normalnych miejsc noclegowych. Jak ustaliło Radio ZET, co najmniej od kilkunastu lat całe wakacje spędzali oni w niewielkich domkach ustawionych przy wejściach na nadbałtycką plażę. Oficjalnie domki były zawsze zgłaszane do Urzędu Morskiego w Gdyni jako element infrastruktury plażowej, służący do przechowywania sprzętu. Tymczasem wewnątrz nich, co wynika z wykonanej i zgromadzonej przez nas dokumentacji fotograficznej, znajdowały się łóżka piętrowe oraz wyposażenie kuchenne. Standardem było, że w domkach o powierzchni ok. 10 metrów kwadratowych spały cztery osoby.
Warunki w domkach były spartańskie. Ratownicy nie mieli możliwości w normalny sposób wykąpać się czy skorzystać z toalety. - Chodzili się kąpać tutaj, do portu, ale żeby to zrobić musieli iść ładne dwa kilometry. Czasami więc kąpali się po prostu w morzu - powiedział Radiu ZET jeden z pracowników portu w Jastarni. Innym problemem, z jakim musieli zmagać się ratownicy, był hałas wydobywający z działającego na plaży - w sąsiedztwie wejścia numer 49 - klubu muzycznego, gdzie regularnie odbywały się całonocne imprezy i koncerty. Bywało, że przed sobotnią czy niedzielną zmianą ratownicy nie mogli zmrużyć przez całą noc zmrużyć oka, co odbijało się na ich kondycji podczas pracy.
Urząd Morski w Gdyni odpowiada na pytania Radia ZET
Zapytaliśmy Urząd Morski w Gdyni o to, czy jest możliwe, by w budkach ratowniczych na plaży można było regularnie nocować. - W roku bieżącym dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni jeszcze nie wydawał wymienionych decyzji na omawiane w pytaniach obiekty. W ostatnich dniach wpłynęło sześć wniosków w odniesieniu do obszaru gminy Jastarnia. Złożone wnioski nie przewidują możliwości noclegowych ani doprowadzenia mediów - mówi Radiu ZET rzeczniczka urzędu Magdalena Kierzkowska.
Użytkowo terenem, czyli plażą, aktualnie dysponuje Gmina Jastarnia na podstawie umowy ze Starostą Puckim, reprezentującym Skarb Państwa na tym obszarze. Uzgodniony plan zagospodarowania plaż nie przewiduje żadnych domków mieszkalnych dla ratowników. Sposób użytkowania obiektów przez ratowników reguluje Gmina Jastarnia i winien on być zgodny z planem zagospodarowania plaż
Wybraliśmy się na miejsce 10 czerwca, na kilka dni przed uruchomieniem w gminie Jastarnia sezonu kąpieliskowego. Domki, które w trakcie zimy składowane są poza plażą, już z powrotem na niej stały i czekały na ratowników. Drewniane, pomalowane na niebiesko, z małym okienkiem od frontu i większym z tyłu. Kiedy zaczęliśmy interesować się sprawą i wysłaliśmy pytania do kilku instytucji, takich jak Urząd Morski w Gdyni czy Starostwo Powiatowe w Pucku, w ciągu weekendu w Jastarni zapadła decyzja, żeby domków z plaży się... pozbyć.
"Nieżyciowość przepisów"
Potwierdził to w rozmowie z Radiem ZET zastępca burmistrza Jacek Świdziński, który przyznał wprost, że ratownicy przez lata nocowali w domkach na plaży. Dlaczego? Wiceburmistrz miasta tłumaczy to "nieżyciowością przepisów" i tym, że ktoś musiał pilnować w nocy przechowywanego w domkach sprzętu ratowniczego. Zapewnił, że od tego sezonu ta praktyka nie będzie kontynuowana. Dopytaliśmy o powody takiej decyzji, w odpowiedzi usłyszeliśmy jedynie że "zmieniły się warunki formalne", choć żadne nowe przepisy w tym roku w życie nie weszły.
Świdziński przekazał, że domki zostaną zastąpione przez namioty ustawione na plaży, gdzie w godzinach działania kąpielisk będzie znajdował się sprzęt dla ratowników. A oni sami zostaną zakwaterowani w nowych miejscach. Jakich? Wiceburmistrz Jastarni powiedział jedynie, że nie będą to hotele. Obecnie ratownicy tymczasowo nocują w obiektach należących do gminy.
Informacje trafiły m.in. do prokuratury i CBA
Z ustaleń Radia ZET wynika, że informacje o możliwej wieloletniej bezprawnej praktyce urzędników z Jastarni zostały skierowane do wielu państwowych instytucji, m.in. do prokuratury, CBA, nadzoru budowlanego i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku. Wątpliwości budzi bowiem także sposób doprowadzenia mediów do budek ratowniczych. Przez długi czas do domków ratowniczych nie były doprowadzone podstawowe media.
Ale to się zmieniło w ostatnich latach, kiedy do budek doprowadzono w sposób prowizoryczny prąd oraz wodę. Chcieliśmy ustalić czy na taką ingerencję w nabrzeżny pas półwyspu uzyskano odpowiednie zgody, zwłaszcza że w rządowym Geoportalu próżno szukać informacji o uzbrojeniu terenu w tym miejscu. W piątek 13 czerwca wysłaliśmy pytania do Starostwa Powiatowego w Pucku, chcąc dowiedzieć się czy wydano w sprawie tych instalacji niezbędne pozwolenia. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Źródło: Radio ZET