Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki jest problem z sankami w górach.
- Z jakich najwyższych szczytów próbują zjechać turyści.
- Jakie rozwiązania proponują eksperci.
„Jabłuszko” na Giewoncie
„W tym tygodniu o 7:05 stanąłem na Giewoncie i zobaczyłem dwie plastikowe jabłuszka wbite pod krzyżem. Na pytanie, czy zamierzają zjeżdżać, usłyszałem: Stąd się nie da, ale poniżej łańcuchów już tak” - pisze przewodnik tatrzański Szymon Stoch na profilu Tatromaniak na Facebooku.
Saneczkarstwo górskie to prawdziwa zmora. „Najwyżej wcześniej spotkałem sanki na Małołączniaku - tam chociaż ktoś przyznał, że to był głupi pomysł. Większość osób, które widuję wyżej, jest tam pierwszy raz i nie ma pojęcia, co ich czeka na zjeździe: twardy śnieg, lód, teren, uskoki, kosówki, zagrożenie lawinowe” - ostrzega ekspert.
Warto podkreślić, że zagrożenie stanowią nie tylko sanki, ale również wszelkiego typu ślizgi. „jabłuszka”, reklamówki czy kartony. W lutym 2025 r. z Kasprowego Wierchu na pośladkach zjechała dorosła kobieta. Nie udało jej się zatrzymać na przełęczy i spadła do Kotła Gąsienicowego. Z poważnymi obrażeniami została zabrana do szpitala śmigłowcem TOPR.
Obowiązkowe ubezpieczenie
„Z dzieckiem można spokojnie przejść do schroniska i wrócić na sankach - jeśli robi się to z głową. Problem w tym, że nie wszyscy ją mają” - zauważa Szymon Stoch. Problem, na jaki zwracają uwagę internauci, to moda na góry w mediach społecznościowych. Stąd takie pomysły jak ślizganie się po zamarzniętym Morskim Oku, selfie z niedźwiedziem czy tzw. suche morsowanie.
Pamiętamy przypadki, gdy kobieta w samym biustonoszu i szortach próbowała wejść zimą na Babią Górę. Skończyło się hipotermią. Interweniował GOPR.
Wracając do sanek, internauci komentują:
- „Po takim zjeździe tworzy się rynna z ubitym śniegiem, która staje się z czasem oblodzonym torem”.
- „Parki narodowe powinny zrobić z tym porządek”.
- „Wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenia od wypadków”
Godzina pracy śmigłowca ratunkowego to koszt rzędu 10 tys. złotych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET