Segregacja uczniów w szkołach? Propozycja MEN wywołała ostry sprzeciw

3 min. czytania
18.03.2024 11:50
Obserwuj nas na Google

Katecheci z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej wyrazili swój sprzeciw wobec proponowanych zmian w lekcjach religii. W liście skierowanym do minister edukacji Barbary Nowackiej napisali, że to "daleko posuniętą dyskryminacja, segregacja oraz wykluczenie ludzi o odmiennych przekonaniach".

Barbara Nowacka
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Barbara Nowacka po objęciu funkcji ministra edukacji zapowiedziała ograniczenie godzin lekcji religii w szkołach i niewliczanie oceny z tych zajęć do średniej końcowej. W wywiadzie dla Onetu mówiła, że - jej zdaniem - miejscem religii jest salka katechetyczna. Z kolei wiceszefowa MEN Katarzyna Lubnauer powiedziała w Radiu ZET, że proponowane zmiany wejdą w życie od 1 września.

Pomysłom resortu edukacji sprzeciwiają się m.in. katecheci z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. "Czujemy się zatroskani nie tylko o rozwój duchowy, moralny i psychiczny oparty na wartościach uniwersalnych i chrześcijańskich kolejnych pokoleń młodych ludzi, ale także uderza to bezpośrednio w nas - nauczycieli religii odpowiedzialnych za przekaz tych wartości w przestrzeni szkolnej w ostatnich trzydziestu trzech latach" – napisali w liście do szefowej MEN.

Oceny z religii nie będą wliczane do średniej? "Deprecjonuje pracę nauczycieli"

Ocenili, że niewliczanie oceny z religii do średniej nie tylko deprecjonuje pracę nauczycieli religii i nauczycieli etyki, ale przede wszystkim uderza w uczniów, którzy rzetelnie pracują na lekcjach. Jak zaznaczyli, "wyliczanie średniej ocen zależy od ilości przedmiotów, na które uczeń chodzi, więc nie ma żadnego wpływu na obniżenie średniej uczniom nieuczestniczącym w lekcjach religii".

Nauczyciele religii odnieśli się także do planów nieumieszczania oceny z religii na świadectwie, co jest podyktowane ujednoliceniem świadectw. "Od wielu lat uczniowie mają takie same świadectwa - w »religia/etyka« wpisuje się ocenę - bez wskazywania, na który przedmiot uczeń uczęszcza, albo nie wpisuje się nic" – wyjaśnili. Dodali, że zmiana "spowoduje nie tylko spadek motywacji do nauki uczniów, ale przede wszystkim ich nierówne traktowanie ze względu na przedmiot, którego się uczą".

Redakcja poleca

Zaznaczyli, że umieszczanie lekcji religii na pierwszych i ostatnich godzinach lekcyjnych spowoduje, że nauczyciele tego przedmiotu będą mieli bardzo niekorzystne plany lekcji z wieloma "okienkami", co "uderza w tzw. higienę pracy danego nauczyciela". "Przyczyni się to również do rezygnacji z zajęć ze strony uczniów. Spowoduje to także ogromne trudności dla dyrektorów szkół odpowiedzialnych za organizację planu nauczania. Przy wielu klasach i jednym katechecie w szkole będzie to wręcz niemożliwe" – czytamy w liście. Zdaniem katechetów redukcja godzin religii w szkole wiąże się ze zwolnieniami z pracy wielu świetnych pedagogów.

Katecheci o zmianach czekających lekcje religii: dyskryminacja i segregacja

W liście zwrócono uwagę, że nauczanie religii jest obecne w szkołach 23 krajów Unii Europejskiej i "stanowi jeden z przejawów wolności religii w świetle współczesnych standardów pluralistycznego społeczeństwa demokratycznego oraz gwarantowane przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej". "Uczniowie na religii uczą się szukania sensu życia, bezinteresownego działania na rzecz drugiego człowieka, dobra, szacunku, odpowiedzialności, współczucia, ale też cierpliwości, przebaczenia, wyrozumiałości" – napisali.

Ocenili, że "proponowane zmiany są daleko posuniętą dyskryminacją, segregacją oraz wykluczeniem ludzi o odmiennych przekonaniach, a zatem także osób wierzących, z przestrzeni publicznej". Dodali, że niezrozumiałym jest dla nich to, że chcą przyczynić się do tego "osoby z Ministerstwa Edukacji Narodowej, które często odwołują się do poszanowania światopoglądowego, haseł tolerancji, otwartości oraz równości".

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET