Sensacyjne odkrycie w Świnoujściu. Myśleli, że to zabawka. "Jedyny w Polsce", "unikat"
Przez kilkanaście lat leżał w magazynie Fortu Gerharda w Świnoujściu, uznany za karabin-zabawkę lub samopał kłusownika. Okazało się, że jest to unikat, prawdopodobnie jedyny w Polsce egzemplarz Volkssturmgewehr 1-2. To broń, której w ostatniej fazie II wojny światowej używały oddziały Volksstrumu. - Ten karabin ma mało profesjonalny wygląd i to uśpiło naszą czujność - przyznał Piotr Piwowarczyk z Fortu Gerharda w Świnoujściu.
- 13 zdjęć Zobacz galerię
Karabin z II wojny światowej znaleziony w Forcie Gerharda w Świnoujściu
Fort Gerharda na wyspie Wolin we wschodniej części Świnoujścia to nadbrzeżne fortyfikacje z czasów pruskich, a obecnie obiekt turystyczny, gdzie można obejrzeć setki ciekawych militariów. Właśnie tu dokonano niespodziewanego odkrycia. - Volkssturmgewehr to jedna ostatnich niemieckich Wunderwaffe II wojny światowej i prawdziwy unikat na świecie. W muzeach i kolekcjach zachowało się nie więcej niż kilkadziesiąt sztuk. W Polsce to najprawdopodobniej jedyny egzemplarz tej broni - podkreślił Piotr Piwowarczyk z Fortu Gerharda w Świnoujściu w rozmowie z PAP. Po renowacji broń zostanie zaprezentowana zwiedzającym. Najprawdopodobniej będzie można ją podziwiać już za kilka miesięcy.
Pracownicy fortu przez kilkanaście lat nie wiedzieli, że wśród setek eksponatów zgromadzonych w magazynie jest VG 1-2. Karabin został przekazany przez prywatnego kolekcjonera spod Golczewa w Zachodniopomorskiem, razem ze starą strzelbą, częściami mauserów i innymi, jak się wówczas wydawało, niezbyt wartościowymi wojennymi reliktami. - Został opisany jako zabawka, wiatrówka. Drewniane części, kolba i łoże są dorobione, i to niezbyt fachowo, przez domorosłego stolarza. Zamiast nitów są śruby. Kabłąk, osłona spustu, też dziwnie wygląda. Uznaliśmy, że to może być broń przerobiona przez kłusownika - wyjaśnił Piwowarczyk.
Broń przez kilkanaście lat leżała w magazynie
Ze względu na "brak walorów ekspozycyjnych" karabin trafił do magazynu. Wcześniej wpisano go do ewidencji, ometkowano, zakonserwowano elementy metalowe, a kolbę zalano olejem lnianym. - Czujność jednego z kolegów i myszkowanie w źródłach internetowych pozwoliło nam stwierdzić, że mamy kolejnego VG. Bo w naszych zbiorach jest już Volksgewehr 1-5, też cenny i rzadki eksponat - dodał Piwowarczyk.
Produkowane pod koniec II wojny światowej Volksgewehry (skrócona wersja nazwy Volkssturmgewehr) stanowiły uzbrojenie oddziałów Volkssturmu (szturm ludowy), czyli pospolitego ruszenia, które miało bronić III Rzeszy w 1945 r. Żeby broń była tania i prosta do wykonania, zastosowano tłoczoną blachę i nieskomplikowane rozwiązania konstrukcyjne. Powstało prawdopodobnie kilkanaście tysięcy sztuk tej broni.
VG1-2, karabin powtarzalny produkowany przez zakłady Spreewerk, zasilany był nabojami 7,92 x 57 mm. Centralną część karabinu stanowi wykonana z części tłoczonych masywna komora zamkowa, do której przytwierdzona jest kolba i lufa z łożem przednim. Zamek posiada dwa rygle w przedniej części. Mechanizm spustowy wykonany jest z części tłoczonych, zespolonych ze sobą kołkami. VG był zasilany ze standardowych 10-nabojowych magazynków z karabinów Gew43. Brak odpowiedniego wycięcia w komorze zamkowej uniemożliwiał zastosowanie łódek nabojowych, więc strzelec musiał ładować magazynek pojedynczymi nabojami.
Volkssturmgewehr 1-2 odkryty w Świnoujściu zachował się w dobrym stanie
Egzemplarz odkryty w Świnoujściu zachował się w dobrym stanie. Obudowa korpusu i zamek są oryginalne. - Na blachach są punce, które wskazują, że ten egzemplarz pochodzi z wytwórni w Berlinie. Są też widoczne kody na lufie i numer seryjny 935 - wyjaśnił Piwowarczyk i dodał: - Elementy drewniane dorobimy w specjalistycznym warsztacie.
Odkrycie VG2 w fortecznym magazynie to nie pierwsza taka niespodzianka. Armata wyciągnięta przed laty z kanału portowego w Świnoujściu została zidentyfikowana jako PaK 38, popularna armata Wehrmachtu. Okazała się być jednak unikatowym działem przeciwpancernym. - Po umyciu, wyszorowaniu okazało się, że to PAW 600, jedyny egzemplarz w Europie - podsumował Piwowarczyk.
Źródło: Radio ZET / PAP