`

Setki protestujących pod GDDKiA w Krakowie. "Niszczą nas jako mieszkańców"

2 min. czytania
01.12.2025 15:38
Obserwuj nas na Google

Kilkaset osób protestowało w poniedziałek przed siedzibą GDDKiA w Krakowie, domagając się całkowitego zaniechania budowy drogi ekspresowej S7 Kraków-Myślenice. Manifestantom, którzy obawiają się zburzenia domów, smrodu i hałasu, towarzyszyli lokalni politycy i prezydent miasta. GDDKiA odpowiada, że inwestycja jest konieczna, by zapobiec paraliżowi Zakopianki.

Protest pod GDDKiA
fot. Radio ZET

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są główne argumenty mieszkańców przeciwko trasie Kraków-Myślenice.
  • Dlaczego GDDKiA uważa budowę drogi S7 za konieczną.
  • Które grupy osób wspierają protestujących przeciwko budowie drogi.
  • Co sądzą mieszkańcy popierający budowę drogi S7 w obawie przed korkami.

Protest pod GDDKiA w Krakowie. Mieszkańcy nie chcą trasy Kraków-Myślenice

Kilkaset osób zebrało się w poniedziałek przed siedzibą GDDKiA w Krakowie, żeby wyrazić swój sprzeciw wobec budowy drogi ekspresowej Kraków-Myślenice. Manifestanci to mieszkańcy południowych dzielnic Krakowa i miejscowości leżących na trasie planowanej drogi S7. 

Protestujący przyjechali z transparentami, wuwuzelami, balonami, mają nawet nagłośnienie. Postulat jest prosty - wszystkie sześć wariantów przebiegu trasy S7 przedstawionych przez drogowców ma trafić do kosza. - Zostanie nam tylko smród i huk, zburzą nasze domy. Niszczą całą gminę, niszczą nas jako mieszkańców. Nie mamy innego wyjścia, musimy walczyć - mówią Radiu ZET zebrani na proteście ludzie. 

Na miejscu są też lokalni politycy, posłowie, radni, a także prezydent i wiceprezydent Krakowa. Oni także są przeciwko budowie trasy S7 i wspierają protestujących. 

GDDKiA: Budowa tej drogi jest konieczna

GDDKiA przekonuje z kolei, że budowa drogi jest konieczna. Powód? Zakopianka, która - według symulacji - za kilka lat całkowicie się zakorkuje. Modele pokazują, że ruch zwiększy się tam kilkukrotnie - do 80 tys. samochodów na dobę.

- Przygotowujemy ten projekt trasy S7 między Krakowem a Myślenicami, bo widzimy realny problem na Zakopiance. To już teraz jest najbardziej zatłoczona droga krajowa w Polsce. Większy ruch jest tylko na ekspresówkach i autostradach i to też nie wszystkich. Jeśli czegoś nie zrobimy, to ten problem będzie narastał - powiedział Kacper Michna, rzecznik GDDKiA w Krakowie.

Redakcja poleca

Dodał, że "od początku wszyscy wiedzieli, że jest to trudny projekt". - Dajemy sobie kilkanaście lat na to, żeby tę drogę przygotować, zanim zaczniemy ją budować. Zdajemy sobie sprawę, jak dużo emocji budzi ta droga. Na pewno nie jest możliwe wypracowanie wariantu, który spodoba się wszystkim. Będziemy pracować nad tym, by rozwiązać problemy na Zakopiance w sposób odpowiedni dla mieszkańców. 

Jedni protestują, drudzy chcą budowy drogi. "Boją się zabrać głos"

Rzecznik przyznał też, że do GDDKiA trafiają głosy mieszkańców, którzy są "za" budową drogi S7. - Dostajemy głosy od mieszkańców innych gmin, którzy boją się publicznie wyrazić swoje zdanie. Boją się ze względu na sąsiadów, ze względu na to, co słyszą w mediach - mówił. 

- Oni nie chcą stać w korkach. Dla nich problemem jest to, że dzisiaj mają korki pod domem i smog z samochodów, które w tych korkach stoją. Nie jest dla nich problemem to, że trasa S7 powstałaby i odciążyłaby te drogi lokalne - powiedział Kacper Michna.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET