Tajemnicza śmierć rodziny w Unisławiu. Są wyniki sekcji zwłok

2 min. czytania
17.04.2023 14:00
Obserwuj nas na Google

Sprawę śmierci trzech mężczyzn w Unisławiu - 27-letniego Tomasza, jego ojca Wiesława (63 lata) i szwagra tego ostatniego (62 lata) - wyjaśnia prokuratura w Chełmnie. Na miejscu znaleziono też martwego psa. Już wiadomo, co było przyczyną ich śmierci. Prokuratura poinformowała w poniedziałek o wynikach sekcji zwłok.

Śmierć rodziny w Unisławiu. Są wyniki sekcji zwłok
fot. PAWEL SKRABA/REPORTER/PIOTR LAMPKOWSKI/SE/EASTNEWS/AGENCJA SE/East News

O śmierci rodziny w Unisławiu w woj. kujawsko-pomorskim służby poinformowała w piątek wieczorem kobieta, która przyszła w odwiedziny. - Na miejscu okazało się, że w mieszkaniu znajdują się zwłoki trzech mężczyzn w wieku 63, 62 i 27 lat, a także martwy pies - mówił PAP podkom. Tomasz Zieliński, oficer prasowy chełmińskiej policji. 
 
Strażacy wezwani na miejsce zdarzenia wykluczyli, aby w mieszkaniu było zbyt wysokie stężenie trujących gazów. Nie wykryto m.in. podwyższonego poziomu tlenku węgla.

Unisław. Wyniki sekcji zwłok ws. śmierci trzech mężczyzn

Okazało się jednak, że przyczyną śmierci trzech mężczyzn z Unisławia w województwie kujawsko-pomorskim było zatrucie tlenkiem węgla. Piątkowe pomiary strażaków nie wykazywały jego obecności w mieszkaniu, ale sekcja zwłok wskazuje na taką właśnie przyczynę zgonu. Śmierć mężczyzn miała nastąpić wiele godzin wcześniej.

Redakcja poleca

Szefowa Prokuratury Rejonowe w Chełmnie Grażyna Wiącek powiedziała w poniedziałek PAP, że wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, iż mężczyźni zmarli na skutek zatrucia czadem, a jeden z nich mógł umrzeć także w wyniku spożycia zbyt dużej ilości alkoholu. 
 
- Biegły z zakresu medycyny sądowej powiedział nam w trakcie sekcji, że do zgonu tych mężczyzn mogło dojść w nocy z środy na czwartek. Gdy weszliśmy do mieszkania w piątek wieczorem, to tlenku węgla nie wykazały już strażackie urządzenia - wskazała Wiącek.

 
W mieszkaniu przebywała także 62-letnia kobieta, której nic się nie stało. Ona - jako jedyna - opuszczała mieszkanie w ubiegłym tygodniu kilka razy i tym samym wietrzyła pomieszczenia. Przez wiele godzin była przekonana, że mężczyźni po prostu śpią pijani. Podejrzeń nabrała w piątek i zaalarmowała innego członka rodziny, który wezwał na miejsce służby.

 W domu pracował agregat na benzynę

- W tym domu nie było podłączenia energii elektrycznej, a była czerpana z agregatu prądotwórczego na benzynę. Znajdował się on w garażu przyległym do mieszkania, a w domu w zasadzie wszystkie ciągi wentylacyjne były niedrożne. To w wyniku działania tego agregatu i spalenia całej benzyny wydzielił się trujący tlenek węgla - powiedziała prokurator Wiącek. 
 
Zaznaczyła, że są jest to wstępna opinia biegłego, ale konieczne jest przeprowadzenie badań toksykologicznych. Dotychczasowe ustalenia nie wskazują, aby do śmierci mężczyzn doszło w wyniku działania osób trzecich. 
 
Z informacji PAP wynika, że w domu od świąt Wielkiej Nocy trwała libacja alkoholowa. Zmarli to mąż kobiety, jej syn oraz brat. - Kobieta zeznała, że jej brat przyjechał do nich na święta i w ten sposób mężczyźni spędzali czas - dodała prokurator.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/PAP - Tomasz Więcławski, Jerzy Rausz

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET