Koszmarny wypadek na autostradzie A1. Auta stanęły w ogniu, kierowca nie żyje
W nocy z soboty na niedzielę na autostradzie A1 w Łódzkiem doszło do tragicznego wypadku. Czołowo zderzyły się tam dwa samochody. Jeden z pojazdów jechał pod prąd. Policja potwierdziła, że zginęła jedna osoba, a trzy zostały ranne.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do wypadku na autostradzie A1.
- Dlaczego autostrada A1 została zablokowana po wypadku.
- Co stało się z pojazdami po czołowym zderzeniu.
- Jakie służby pracowały na miejscu wypadku.
Śmiertelny wypadek na autostradzie A1
Do wypadku doszło w niedzielę ok. godz. 2.30 na autostradzie A1 na jezdni w kierunku Gdańska, między węzłami Tuszyn i Łódź Południe. Dwa samochody osobowe zderzyły się czołowo.
- Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że kierowca samochodu osobowego wjechał na autostradę pod prąd i czołowo zderzył się z prawidłowo jadącym pojazdem marki audi. Sprawca wypadku zginął na miejscu. Trzy osoby z drugiego pojazdu trafiły do szpitala - przekazała PAP asp. Aneta Kotynia, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Koluszkach.
Po wypadku autostrada A1 została zablokowana. Na miejscu przez długi czas pracowały służby, w tym policja i prokurator. Wiadomo, że w wypadku zginął sprawca zdarzenia. Jego auto zostało doszczętnie zniszczone. Po czołowym zderzeniu oba pojazdy stanęły w ogniu. Trzy ranne osoby zostały ewakuowane przez świadków. Prokuratura będzie wyjaśniać szczegółowe okoliczności zdarzenia.
wypadek na A1
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET