`

"Sytuacja staje się dramatyczna". Kradzieże i szabrownictwo, mieszkańcy nie chcą opuszczać domów

2 min. czytania
17.09.2024 10:02
Obserwuj nas na Google

We Wrocławiu odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego w związku z sytuacją powodziową z udziałem Donalda Tuska. Premier poruszył temat walki z szabrownictwem, które na zalanych terenach staje się problemem. Są także pierwsze dane policji dotyczące zatrzymań za kradzież z domów, z których woda już zeszła. Reporter Radia ZET Przemysław Taranek rozmawiał o tym problemie z mieszkańcami Bystrzycy Kłodzkiej. 

Premier ostrzega przed szabrownikami
fot. East News

Donald Tusk wypowiada walkę szabrownictwu. "Sytuacja staje się dramatyczna"

O 7 rano w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu ponownie zebrał się sztab kryzysowy, z udziałem m.in. premiera, wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza i szefa MSWiA Tomasza Siemoniaka. Jednym z tematów poruszonych na spotkaniu był problem szabrownictwa na terenach, gdzie woda zaczyna ustępować.

- Otrzymałem w nocy od naszych ludzi w Kłodzku, ale to nie jest jedyne miejsce, informację o licznych przypadkach szabru i złodziejstwa - powiedział premier Donald Tusk podczas wtorkowego zebrania sztabu kryzysowego we Wrocławiu. Jak dodał, tam, gdzie woda opada, sytuacja "staje się dramatyczna".

- Ten aspekt trzeba brać pod uwagę, jeśli mamy inne zasoby nie tylko policyjne tam, gdzie woda opadła, musimy bezwzględnie działać – zaznaczył. Mieszkańcy zalewanych terenów często, jako argument przeciwko ewakuacji, podają właśnie obawę o własne mienie, które, jeżeli nie zostanie zniszczone przez wodę, może zostać skradzione.

I niestety pierwsze przypadki kradzieży z domów zalanych przez wodę zostały już potwierdzone, choć w większości na szczęście kończy się tylko na podejrzeniach. Przedstawiciel Komendy Głównej Policji poinformował, że jedna osoba zatrzymana z powodu szabrownictwa, a 12 przypadków podejrzeń o ten proceder nie zostało potwierdzonych.

Reporter Radia ZET Przemysław Taranek jest w Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie rozmawiał z mieszkańcami, którzy również przyznają, że problem istnieje. - Mieliśmy taki incydent, że na posesji mój ojciec o godzinie 20, spotkał się z jednym panem, który nie wiadomo, co tam robił, a potem uciekł. Niestety, trzeba uważać, płotów nie ma, psy są pozamykane i korzystają z tego - opowiadał reporterowi Radia ZET jeden z mieszkańców.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET