`

Tajemnicze śmierci młodych mężczyzn w Krakowie. Wszyscy urodzili się w tym samym roku

6 min. czytania
29.02.2024 22:15
Obserwuj nas na Google

Dwóch Pawłów, Marcin i Łukasz zmarli w latach 2008-2011 w tajemniczych okolicznościach, do dziś niewyjaśnionych. Czy śmierci młodych mężczyzn z Krakowa łączą się ze sobą? Jest przynajmniej kilka punktów wspólnych. Sprawę, którą przed laty żyła cała Małopolska przypomina Dominika Pająk, dziennikarka specjalizująca się w tematyce kryminalnej.

Kraków
fot. Mateusz Grochocki/East News

Paweł Krasny był młodym i ambitnym mężczyzną. Pochodził z Kulna - małej wsi położonej na Podkarpaciu. Lubił, jak sam twierdził dobre jedzenie, dobry film i książkę oraz sport. Pani Anna, siostra Pawła, która udzieliła nam kilku informacji - tak opisuje swojego młodszego brata:

“Paweł był normalnym chłopcem, tak jak każdy młody miał plany i marzenia. Był osobą uczciwą, koleżeńską. Na pewno można mu było zaufać. Zawsze mogłam na niego liczyć. Był pogodny, nikomu nie odmówił pomocy. Bardzo zdolny. Wciąż podnosił swoje kwalifikacje, miał również podjąć naukę na studiach podyplomowych. W pracy był lubianym pracownikiem, dostał również awans i podwyżkę. Miał dobry kontakt z rodziną. Zawsze razem spędzaliśmy święta i inne ważne uroczystości rodzinne. Był osobą wrażliwą na ludzką krzywdę”.

Po zdaniu matury, wyprowadził się do Krakowa, gdzie rozpoczął studia magisterskie na kierunku Informatyka Stosowana na Politechnice Krakowskiej. W trakcie studiów oraz po ich pomyślnym ukończeniu Paweł bardzo zainwestował w swój rozwój. Odbył wiele szkoleń i kursów, uzyskał certyfikaty potwierdzające jego wysokie zdolności. Po zakończeniu edukacji, znalazł zatrudnienie jako starszy programista, analityk w Państwowym Instytucie Badawczym, w Instytucie Zootechniki.

Dzień zaginięcia

Czwartek, 9 czerwca 2011 roku. Paweł Krasny w godzinach przedpołudniowych wychodzi z mieszkania przy ul. Skarżyńskiego i udaje się na długo wyczekiwany egzamin z Linuxa, czyli jednego z otwartych oprogramowań, który był zaplanowany na godzinę 12:00. Pawłowi bez problemu udało się zaliczyć egzamin z bardzo dobrym wynikiem. Po zdanym teście 28-latek wrócił do domu. Współlokatorzy Pawła twierdzą, że w mieszkaniu tego dnia nie wydarzyło się nic niepokojącego. Nie było również widać żadnych zmian w zachowaniu mężczyzny. Paweł po południu spędzał czas tak, jak zazwyczaj, głównie pracując przy komputerze.

Redakcja poleca

Wieczorem młody mężczyzna odebrał telefon od swojego kolegi, który poinformował go, że jest obecnie na Rynku Głównym i zachęcił Pawła, aby ten do niego dołączył. 28-latek początkowo nie był zainteresowany późnym wyjściem, ponieważ następnego dnia musiał wstać rano do pracy. Jednak po długich namowach kolegi, postanowił spotkać się na ze znajomymi. Młodzi ludzie na początku spędzali czas w lokalnych knajpach, a następnie zmienili plany i udali się do popularnego klubu “Drukarnia” przy ul. Nadwiślańskiej. Po kilku godzinach dobrej zabawy, Paweł bez pożegnania, nagle wyszedł z klubu. Znajomi bardzo szybko zorientowali się, że 28-latek najpewniej przez nierozumiany przez nich pośpiech, zostawił w klubie swój portfel. Jeden z kolegów zadzwonił do Pawła i poinformował go o zaistniałym fakcie. Po krótkiej chwili Paweł wrócił na ulicę Nadwiślańską. Przejął swoją zgubę i przy okazji postanowił spędzić jeszcze trochę czasu w towarzystwie znajomych. W trakcie dalszej zabawy telefon komórkowy 28-latka uległ uszkodzeniu. Jednak mężczyzna nie przejął się tą kwestią. Około godziny 1:00 w nocy, całe towarzystwo opuściło lokal i udało w drogę powrotną do swoich domów. Paweł z kolegą i jego dziewczyną poszli spod klubu w stronę teatru Bagatela znajdującego się przy ul. Karmelickiej. Stamtąd mieli odjechać nocnym autobusem do swoich mieszkań. Około godziny 2:00, dotarli na przystanek i tam ostatecznie pożegnali się, ponieważ Paweł nie zamierzał tracić czasu i czekać na przyjazd komunikacji miejskiej. Mężczyzna chciał wrócić szybciej do mieszkania, dlatego oddalił się w kierunku podjazdu taksówek. Wtedy był widziany po raz ostatni. Później wszelki ślad po nim zaginął. Paweł nie wrócił do mieszkania i nie przyszedł tego dnia do pracy. Z nikim nie nawiązał kontaktu. Po czasie ruszyły poszukiwania zaginionego w tajemniczych okolicznościach 28-latka. Nigdzie jednak nie natrafiono na żaden ważny ślad. Wszystkie działania okazały się bezskuteczne. Zgłoszono zaginięcie na policję, która początkowo nie przejęła się sprawą i nie zakładała, że stało się coś złego.

Siostra Pawła: “Mama cały czas jeździła i naciskała na policję. Gdyby nie ona, śledztwo szybko by upadło. Pierwsze dni poszukiwań były przez policję bardzo zaniedbane, np. zaginęło zdjęcie brata na jednym z komisariatów gdzie było zgłoszenie zaginięcia Pawła”.

“Cały czas poszukiwań był dla naszej rodziny koszmarem, rodzice praktycznie kilka lat nie spali, wciąż czekali, że brat się pojawi. Początkowo wszyscy razem jeździliśmy razem do Krakowa i prowadziliśmy na własną rękę poszukiwania (rozwieszaliśmy plakaty, pytaliśmy ludzi, w szpitalach pytaliśmy na izbach przyjęć, na dworcach autobusowych, kolejowych, postojach taxi). Dużo pomagała nam nasza kuzynka Ania która na stałe mieszka w Krakowie. To ona w pierwszych dniach po zaginięciu bardzo dużo nam pomagała w poszukiwaniach. Wiadomość o odnalezieniu ciała brata była czymś okropnym a zarazem przyniosła ulgę że jest odnaleziony i będziemy mieć miejsce na cmentarzu, gdyż od momentu zaginięcia byliśmy pewni że stało się coś złego, bo Paweł bez przyczyny nigdy by nie zniknął. Wiedział że dla rodziny będzie to zbyt bolesne. Nigdy nie naraziłby nas z własnej woli na takie cierpienie”- opowiadała pani Anna.

Następne miesiące nie dawały odpowiedzi na pytanie, co stało się z Pawłem Krasnym. Wciąż widniał jako osoba poszukiwana. W 2012 roku umorzono postępowanie przez brak dowodów.

Odnalezienie ciała po 3 latach

Trzy lata po zaginięciu mężczyzny, 23 października 2014 roku, robotnicy wykonujący prace remontowe przy ul. Siewnej w Krakowie, znaleźli ludzkie kości i fragmenty odzieży, które były owinięte materiałem i lekko przysypane ziemią. Znaleziono też dokumenty należące do zaginionego 28-latka. Od razu na miejsce wezwano policję, która wykonała czynności dochodzeniowe. Szkielet został przekazany do badań, a późniejsze wyniki potwierdziły, że szczątki należały do Pawła Krasnego, który zniknął w niejasnych okolicznościach w 2011 roku. Niestety wyniki dotyczące przyczyny zgonu były niejednoznaczne. Biegły stwierdził mimo to, że prawie pewnym jest, że do śmierci mężczyzny nie przyczyniły się osoby trzecie.

Pojawiło się wiele pytań, które do dziś pozostają bez odpowiedzi.

Tajemnicze zgony w Krakowie

Od 2008 do 2011 roku, doszło do zaginięcia czterech młodych mężczyzn. 25-letni Paweł Kania 19 listopada 2008 roku w godzinach porannych wyszedł ze swojego mieszkania zlokalizowanego na os. Tysiąclecia z zamiarem udania się do pracy. Do domu już nie powrócił. Kilkanaście dni po zaginięciu, był widziany na mieście. Kolega twierdził, że Paweł wówczas podejrzanie się zachowywał, co zupełnie do niego nie pasowało. Następnie ślad po nim zaginął. Rok później jego ciało wyłowiono z Wisły. Policja uznała, że do jego śmierci nie przyczyniły się osoby trzecie. Rodzina z pewnością wykluczyła jednak samobójstwo. Ich zdaniem Paweł był szczęśliwy, ponieważ niedługo miał wziąć ślub, a za kilka miesięcy przywitać na świecie swoje pierwsze dziecko.

Drugi przypadek to 26-letni Marcin Kajda, który zaginął w nocy z 30 na 31 czerwca 2009 roku. Mężczyzna imprezował w popularnym klubie “Drukarnia” przy ul. Nadwiślańskiej. Nie udało się jednak ustalić późniejszego przebiegu wydarzeń. Kilka dni po zgłoszeniu zaginięcia 26-latka, policja znalazła jego zwłoki w Wiśle. W nocy 5 listopada 2009 roku, Łukasz Kaczyński wyszedł z mieszkania znajdującego się w dzielnicy Podgórze do pobliskiego sklepu, aby kupić paczkę papierosów. Kamery zarejestrowały go, gdy robił zakupy, a następnie podążał w kierunku placu Bohaterów Getta. To tam jakikolwiek ślad się urywa.

Do dziś nie wiadomo, co stało się z Łukaszem podczas powrotnej trasy do domu. Po upływie miesiąca ciało zaginionego odnaleziono w zbiorniku wodnym.

Co łączy wszystkich zmarłych mężczyzn?

Na forach internetowych możemy odszukać stare posty, w których zostali przedstawieni zaginieni mężczyźni wraz z opisem ich cech wspólnych. Pierwsza z nich, to wiek. Każdy z nich urodził się w 1986 roku. W dodatku nazwiska wszystkich czterech mężczyzn rozpoczynały się na literę “K”. Kolejnym powiązaniem było miasto Kraków. To tam w chwili zaginięcia mieszkali Paweł, Marcin, Łukasz i Paweł. Młodych mężczyzn łączyła również informatyka. Ostatnią kwestią okazały się daty tajemniczych zaginięć. Paweł i Łukasz zniknęli w listopadzie, natomiast Marcin oraz Paweł w czerwcu. Czy możliwe, że przytoczone sprawy mogą faktycznie się ze sobą łączyć, a do śmierci mężczyzn przyczyniły się osoby trzecie?

Nie brakuje osób, które wierzą, że w tamtym okresie, w Krakowie grasował seryjny morderca. Jednak śledczy bezwzględnie wykluczyli wspólne powiązanie powyższych spraw.

Co tak naprawdę stało się z młodymi mężczyznami? Jakie były okoliczności ich śmierci? Czy dobrowolnie odebrali sobie życie? Rodziny zmarłych do dziś nie uzyskały konkretnych odpowiedzi na te i inne pytania.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET