`

Ten nawyk na drodze może chronić przed karambolem. Dlaczego jest niezgodny z prawem?

1 min. czytania
23.10.2024 12:29
Obserwuj nas na Google

Kiedy na trasie szybkiego ruchu niepodziewanie pojawia się korek, wielu kierowców używa popularnego sposobu, by ostrzec innych o zatorze. Okazuje się, że to niezgodne z prawem.

Korek
fot. Shutterstock

Włączanie awaryjnych w tej sytuacji niezgodne z prawem

Korek jest tym, czego rzadko spodziewamy się na trasie szybkiego ruchu, jest jednak wiele sytuacji, które mogą do niego doprowadzić. Częstą praktyką, z którą można spotkać się w takiej sytuacji, jest włączanie świateł awaryjnych przez kierowców, którzy akurat zauważyli zator i się do niego zbliżają, hamując. Światła pozostają włączone przez kierowcę, którego pojazd jest ostatni w "kolejce". To sposób ostrzegania kierujących, którzy jeszcze mogli korka nie zauważyć.

Redakcja poleca

Takie zwiększanie widoczności auta w sytuacji potencjalnego zagrożenia karambolem wydaje się być dobrym pomysłem, jednak niestety nie jest zgodne z prawem. Przepisy mówią o tym jasno. Art. 50. ustawy Prawo o ruchu drogowym wyraźnie określa, w jakich sytuacjach można korzystać ze świateł awaryjnych. Dotyczy to tylko momentu postoju pojazdu z powodu awarii czy wypadku, a nie jazdy.

Ostrzegając kierowców narażasz się na mandat

Korzystanie awaryjnych w sytuacji nagłego hamowania czy zatoru na drodze szybkiego ruchu z pewnością poprawia widoczność i sprzyja zachowaniu wzmożonej czujności przez innych uczestników ruchu, którzy znajdują się za nami, jednak w praktyce sprawia, że narażamy się na mandat karny. Może on wynieść nawet 300 zł.

Źródło: Radio ZET/moto.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET