`

To była największa katastrofa budowlana w powojennej historii Polski. Mija 20 lat

2 min. czytania
28.01.2026 12:36
Obserwuj nas na Google

Mija dokładnie 20 lat od zawalenia się hali Międzynarodowych Targów Katowickich. 28 stycznia 2006 roku pod gruzami stalowej konstrukcji zginęło 65 osób, a ponad 140 zostało rannych. Dziś rodziny ofiar, świadkowie i ratownicy ponownie spotkali się przy pomniku w Chorzowie, by uczcić pamięć tragicznie zmarłych i przypomnieć o wciąż niezamkniętych kwestiach zadośćuczynienia.

Rocznica
fot. Radio ZET

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były przyczyny zawalenia się hali MTK?
  • Co upamiętnia miejsce katastrofy MTK po 20 latach?
  • Dlaczego rodziny ofiar katastrofy czują się niesprawiedliwie traktowane?
  • Jak przebiegała akcja ratunkowa po zawaleniu się dachu hali?

20 lat od katastrofy MTK. "Jakby to się stało w tym tygodniu"

W środę odbywają się uroczystości związane z 20. rocznicą największej katastrofy budowlanej w powojennej historii Polski. 28 stycznia 2006 roku zawalił się dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Dramatyczne sceny rozegrały się podczas ogólnopolskiej wystawy gołębi. 

Zakrojona na ogromną skalę akcja ratunkowa trwała kilka dni, relacje z tych wydarzeń śledziły miliony Polaków. Podczas katastrofy hali MTK życie straciło 65 osób, a ponad 140 zostało rannych. W środę świadkowie tych wydarzeń, służby oraz rodziny ofiar zebrały się, by upamiętnić pamięć ofiar. 

- Dla mnie to jest tak, jakby to się stało w tym tygodniu. Czas leci, a my widzimy to tak, jak to było. Brakuje tych bliskich. Każdy z nas przeżywa to w ten sam sposób. Ja byłem tu podczas akcji ratowniczej. Niestety moich dwóch braci pozostało tu na zawsze - powiedział Aleksander Malcher.

"Rodziny ofiar nie doczekały się sprawiedliwości"

Mężczyzna ze smutkiem wspomina dramatyczne wydarzenia i akcję ratunkową, ale mówi też, że rodziny ofiar "nie doczekały się sprawiedliwości". - Rodziny, żeby otrzymać jakiekolwiek zadośćuczynienie, to muszą chodzić do sądów. To jest bulwersujące - mówił.

- Pamiętamy inne wielkie katastrofy i tam nikt nie musiał się włóczyć po sądach. Jesteśmy obywatelami tego samego kraju, a czujemy się jak obywatele drugiej kategorii. Spotkało nas to samo nieszczęście, więc w czym my jesteśmy gorsi - dodał, nie kryjąc przy tym rozgoryczenia. 

Akcja ratownicza i ogromne obciążenie dla służb

Janusz Skulich, który w 2006 roku był komendantem wojewódzkim PSP i kierował akcją ratowniczą mówi wprost: - Obrazy tego, co się tutaj działo 20 lat temu zostają i są ciągle odtwarzane. Tak naprawdę wydaje mi się, że naszym obowiązkiem jest odświeżać pamięć o tym wydarzeniu.

- Najtrudniejsze podczas tej akcji było emocjonalne podejście. Ratownicy chodzi po tych blachach, a pod sobą słyszeli ludzi wołających o pomoc. Tu niedaleko stał tłum ludzi bliskich tym, których my szukaliśmy. To było ogromne obciążenie - dodał.

20. rocznica katastrofy MTK

Obecnie po hali nie ma śladu. W miejscu tragedii został pusty plac i pomnik z nazwiskami ofiar, przy którym zapłonęły znicze. Na pomniku wyryto gołębie pocztowe. 20 lat temu rodziny ofiar wierzyły, że ich bliscy wrócą do nich, jak zawsze robiły to gołębie. 

Przyczyną katastrofy były wady konstrukcyjne hali oraz zalegający na dachu śnieg i lód. Procesy trwały latami, a wśród skazanych znaleźli się m.in. projektant obiektu i członkowie zarządu spółki nim zarządzającej.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET