To jego uratował Michael Ollis. "Gdyby nie on, nie byłoby mnie tu"
- Gdyby nie on, nie byłoby mnie tu - mówi kpt. Karol Cierpica, polski oficer ocalony przez amerykańskiego bohatera, który zginął, zasłaniając go własnym ciałem. 13 lat po tragicznych wydarzeniach w Afganistanie, Biały Dom przyznaje pośmiertnie st. sierż. Michaelowi Ollisowi Medal Honoru.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie odznaczenie otrzymał st. sierż. Michael Ollis pośmiertnie
- Dlaczego kpt. Karol Cierpica jest szczęśliwy z przyznania Medalu Honoru
- Co mówi kpt. Karol Cierpica o bohaterstwie sierż. Micheala Ollisa
- Dlaczego kpt. Karol Cierpica uważa relacje wojskowe za ważne
Najwyższe odznaczenie dla amerykańskiego żołnierza, który uratował Polaka
W poniedziałek w Białym Domu Donald Trump wręczy Medal Honoru - najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe - pośmiertnie st. sierż. Michaelowi Ollisowi z US Army, który uratował życie polskiemu żołnierzowi kpt. Karolowi Cierpicy.
Uratowany przez Amerykanina polski wojskowy mówi, że towarzyszą mu duże emocje. - Wszystkich poziomów tych emocji nie rozumiem, chociaż żyję z tą historią już 13 lat. Jestem też przeszczęśliwy, bo to sytuacja bardzo oczekiwana przez Lindę i Roberta - rodziców Michaela - mówi kpt. Karol Cierpica.
- Jak dowiedzieliśmy się, że Kongres przyznał Michealowi Medal Honoru, to moje pierwsze myśli pobiegły właśnie do Lindy i Roberta, bo to są rodzice, którzy stracili dziecko. Samo przyznanie Medalu Honoru Michaelowi jest czymś, co ogromnie mnie cieszy, bo to pokazuje, że czas tutaj nie gra roli, że żołnierska krew zostaje doceniona po latach - dodaje wojskowy.
"Gdyby nie on, nie byłoby mnie tu"
Kpt. Karol Cierpica wprost mówi o poczuciu, że "gdyby nie sierż. Ollis, to nie byłoby go wśród żywych". - Ja to powiedziałem na szpitalnym łóżku, już po segregacji rannych, gdy przyszli do mnie koledzy z plutonu Micheala. Powiedziałem im: Słuchajcie, jak już będziecie w Stanach, to powiedzcie jego rodzicom, że to był prawdziwy bohater, że uratował mi życie. Te słowa popłynęły mi z serca, mocno to czuję - mówi.
W emocjonalnej rozmowie kpt. Karol Cierpica przyznaje, że cała ta sytuacja stała się dziś w pewnym sensie "jego orężem". - Odnalazłem swoją drogę na nowo, mam nowe zadania, ale dobrze się z tym czuję. Mówię o bohaterstwie, jedności, współpracy. Mówię po prostu dobrze o drugim człowieku, i to nie tylko o Michealu, bo za tym stoi cała historia. To jest 43 polskich żołnierzy, którzy do domów wrócili w trumnach przykrytych biało-czerwonymi flagami. To jest ponad 2300 amerykańskich żołnierzy. Ja dzielę się tymi wydarzeniami, to jest moja misja, moje zobowiązanie.
"To braterstwo w tobie zostaje"
Jak sam twierdzi, te tragiczne wydarzenia nadal do niego wracają. - Ja sam często o tym mówię. Jest we mnie potrzeba dzielenia się tym momentem, wspomnieniami tego dnia. To była trudna sytuacja, ale to jest tożsamość żołnierska, część misji. Ja już to przepracowałem - dodaje.
- Takie wydarzenie w tobie zostaje, to braterstwo jest jak tatuaż w sercu. Dla mnie nieustannym zaskoczeniem jest to, że relacje zrodzone w trudzie, tam gdzie leje się nie tylko pot, zostają z tobą, stają się częścią twojej tożsamości - opisuje kpt. Karol Cierpica.
Szacunek do służby. "Uczmy się od Amerykanów"
Wojskowy dodaje, że jego zadaniem w pewny sensie stało się szerzenie szacunku, jaki Amerykanie mają do służby. - To trzeba robić małymi krokami, bo jest to proces, który jest jeszcze przed nami jako społeczeństwem - mówi.
- Spoglądam na społeczeństwo amerykańskie i na to, jaki tam jest szacunek do służby. My z tych wzroców powinniśmy czerpać. Uczmy się dziękować za służbe. Po prostu "thank you for your service". Mocno mi to brzmi w sercu, ponieważ ja te słowa usłyszałem w konsulacie, miesiąc po tych wydarzeniach, gdy kurz jeszcze nie opadł. Tata Michaela mnie uścisnął i powiedział: Dziecko, dziękuję ci za twoją służbę - relacjonuje kpt. Cierpica.
Źródło; Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET