Tragedia w szpitalu w Bydgoszczy. "W biały dzień wypadł przez okno"
Prokuratura bada sprawę tragedii, do której doszło w szpitalu im. Jurasza w Bydgoszczy. 80-letni pacjent zginął po tym, jak wypadł z okna budynku. Wcześniej nic nie wskazywało na to, że może dojść do tragedii.
- Prokuratura bada sprawę śmierci 80-letniego pacjenta szpitala Jurasza w Bydgoszczy
- Mężczyzna na początku stycznia wypadł z okna szpitala
- Według świadków pacjent był spokojny i rozmowny, choć z powodu infekcji wirusowej został umieszczony w jednoosobowym pokoju - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prokurator
80-latek wypadł z okna szpitala w Bydgoszczy
Do zdarzenia doszło na początku stycznia. Wtedy 80-letni mężczyzna, będący pacjentem szpitala im. Jurasza w Bydgoszczy, wypadł z okna. - Według świadków pacjent był spokojny i rozmowny, choć z powodu infekcji wirusowej został umieszczony w jednoosobowym pokoju - wyjaśnił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" szef Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ prok. Dariusz Bebyn.
80-latek w szpitalu przebywał w związku z przewlekłą chorobą płuc. Od reszty pacjentów został odizolowany z powodu zakażenia wirusem RSV. Wiadomo, że w izolatce na oddziale kardiologicznym przebywał sam. - Niestety, w biały dzień wypadł lub wyskoczył przez okno szpitalnej sali - dodał prokurator. Postępowanie wszczęto z art. 151 Kodeksu karnego, dotyczącego namowy lub udzielenia pomocy w targnięciu się na własne życie. Prokurator podkreślił jednak, że na ten moment nie ma informacji o tym, aby ktokolwiek przyczynił się do śmierci 80-latka.
"Nic nie wskazywało, że wydarzy się coś złego"
- Przed tragicznym zdarzeniem u pacjenta była pielęgniarka, pytała, czy czegoś nie potrzebuje. Nic nie wskazywało na to, że za chwilę wydarzy się coś złego. Lekarz prowadzący także nie zauważył, że chory wymaga podjęcia nadzwyczajnych środków - przekazał "Gazecie Wyborczej" prok. Dariusz Bebyn. Bliscy 80-latka zeznali, że ten nie lubił lekarzy. Nie tylko im nie ufał, ale wręcz się ich bał. Miał powiedzieć, że czuje się nieswojo w ich obecności. Podano mu środki uspokajające.
Obecnie prokuratura czeka na wyniki sekcji zwłok. Być może one pozwolą odpowiedzieć na niektóre pytania dotyczące sprawy. Wyjaśnień nie przyniesie monitoring, bowiem nie obejmuje on okolicy, w której doszło do tragedii.
Źródło: Radio ZET / "Gazeta Wyborcza"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET