`

Tyle dronów zmierzało w kierunku Polski. Generał Klisz zdradza, jak było naprawdę

2 min. czytania
17.11.2025 07:27
Obserwuj nas na Google

W kierunku Polski leciało z Ukrainy kilkaset rosyjskich dronów. Narracja, że to były obiekty z kartonu i tektury, nie do końca jest prawdziwa - wyjaśnił w rozmowie z "Rzeczpospolitą” Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. broni Maciej Klisz. Odniósł się tym samym do wrześniowego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

Gen. Maciej Klisz
fot. Mateusz Grochocki/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wiele dronów leciało w kierunku Polski we wrześniu.
  • Co stało się z dronami, które przekroczyły polską granicę.
  • Co na temat incydentu ujawnił gen. Maciej Klisz.

Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych ujawnia szczegóły ws. pojawienia się rosyjskich dronów w Polsce

Gen. Maciej Klisz pytany, ile bezzałogowych statków powietrznych leciało w kierunku Polski w nocy z 9 na 10 września powiedział, że jest to trudne pytanie. Dzieje się tak dlatego, że de facto każdy obiekt w przestrzeni ukraińskiej, który kieruje się kursem zachodnim, jest traktowany przez Dowództwo Operacyjne jako lecący w kierunku Polski. - Zatem tych obiektów było, według naszych danych, kilkaset - podkreślił gen. Klisz w rozmowie z "Rzeczpospolitą”.

- Natomiast nie wszystkie leciały bezpośrednio w naszym kierunku, oceniam, że takich obiektów było co najmniej kilkadziesiąt. Minęły Kijów i znalazły się na terenie zachodniej Ukrainy. Część z nich uderzyła w infrastrukturę na terenie tego państwa - dodał. 

Redakcja poleca

Rosyjskie drony w polskiej przestrzeni powietrznej. Tak przebiegł incydent z września

Dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych podkreślił, że dwadzieścia trzy obiekty przekroczyły granicę polskiej przestrzeni powietrznej i zwrócił uwagę, że część z nich została znaleziona w częściach, dlatego niektóre traktowane były w mediach np. jako dwa obiekty. Inne - jak dodał - uległy zniszczeniu w polskiej przestrzeni powietrznej.

Gen. Klisz zaznaczył ponadto, że z informacji dochodzących z Ukrainy wiadomo, iż "Rosjanie nawet w tzw. wabikach, które są środkiem do saturacji obrony powietrznej, montują materiały wybuchowe”. - Więc narracja, że to były obiekty z kartonu i tektury, nie do końca jest prawdziwa - mówił. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET