Unikaj jak ognia siadania w warszawskim metrze. Maszynista zdradził powód
Większość osób kojarzy metro z wygodnym i szybkim środkiem transportu. Tymczasem - jak opowiedział maszynista w rozmowie z "Raportem Warszawskim" - metro ma dwa różne oblicza. Pan Tomasz (imię zmienione) zdradził również, dlaczego pasażerowie nie powinni siadać w tych pociągach.
"Drugie oblicze" warszawskiego metra?
Dla wielu mieszkańców Warszawy metro to "świat kontrastów". Z jednej strony jest szybkim i wygodnym środkiem transportu. Z perspektywy maszynisty, który opowiedział o swoich doświadczeniach w rozmowie z "Raportem Warszawskim", w nocy zupełnie zmienia ono swoje oblicze. Pan Tomasz pracuje w Metrze Warszawskim od ponad roku. Jak twierdzi, po godzinie 22:00 zazwyczaj zaczynają się kłótnie, awantury, a nawet zażywanie narkotyków. - Normalni pasażerowie znikają po godz. 22:00. Potem zostają już tylko żule albo dużo niebezpieczniejsze osoby - opowiada pan Tomasz. Z jego relacji wynika, że maszyniści decydują się na pracę w nocy dość niechętnie. - Nocne zmiany są... specyficzne. Zazwyczaj na nockach pracuje stała ekipa maszynistów, choć od czasu do czasu pojawiają się nowi. Czasami kierownik składa nowym propozycję, z tych nie do odrzucenia. Chodzi o nocne dyżury. Teoretycznie można odmówić, ale niekiedy szefostwo jest skłonne mocno naciskać na takie osoby. Wożenie zwykłych ludzi bywa nudne, ale przynajmniej jest spokojne - dodaje pan Tomasz.
Dlaczego w metrze lepiej stać?
Maszynista warszawskiego metra podkreślił również, że w wagonie lepiej nie siedzieć. Głównym powodem jest kwestia higieny - metro w stolicy jest bowiem dość rzadko sprzątane. Na tapicerkach siedzeń w wagonach, używanych przez tysiące osób, pozostają liczne nieczystości. Mimo to - jak dowiedziała się aktywistka Alina Czyżewska, kompleksowe pranie i dezynfekcja pokryć tapicerskich odbywają się dwa razy do roku, w dwóch cyklach - wiosennym (kwiecień-czerwiec) i jesiennym (wrzesień-listopad). Z reguły jednak tapicerka odkurzana jest raz na dwa tygodnie, z kolei ręczne usuwanie zabrudzeń odbywa się codziennie.
- W metrze bezpieczniej jest po prostu stać - twierdzi maszynista. Pozostałości po moczu, alkoholu czy narkotykach wsiąkają w siedzenia. Aby uniknąć kontaktu z różnego rodzaju płynami ustrojowymi pozostawionymi przez innych, najlepiej podróżować, stojąc. Zdarzają się jednak przypadki kursów "na leżąco". - Najbardziej pijani najczęściej kończą na podłodze. Rzadko kiedy zaczepiają innych ludzi. Czasami, między zmianą wieczorną, a poranną, przekazujemy sobie informacje o tym, że mamy "śpioszka na salonie". Rekordzista przejechał ze mną cztery pełne kursy na linii Młociny - Kabaty. Za każdym razem na stacji końcowej wartownicy go wypraszali - opowiada pan Tomasz.
Źródło: Radio ZET/Raport Warszawski
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET